Sportowcy, influencerzy, muzycy, aktorzy, przedsiębiorcy oraz zwykli Polacy włączyli się w akcję zorganizowaną przez youtubera Łatwoganga, który od 17 do 26 kwietnia prowadził transmisję na żywo, podczas której zbierał fundusze dla Fundacji Cancer Fighters, na leczenie dzieci chorych onkologicznie. Akcja zyskała też rozgłos międzynarodowy, ponieważ do wpłacania zachęcił wokalista zespołu Coldplay, Chris Martin.
Charytatywny stream organizowany przez 23-latka przyciągnął ogromną uwagę. Do tej pory udało się zebrać ponad 282 mln złotych, a zbiórka pobiła rekord świata w największej kwocie zebranej podczas transmisji na żywo.
Wpadka w TVN24. Prowadzący pomylił pseudonim youtubera
Temat wciąż budzi ogromne zainteresowanie tradycyjnych mediów. O zbiórce dyskutowali również prowadzący poniedziałkowego "Szkła kontaktowego" w TVN24. W trakcie wymiany zdań pomiędzy Tomaszem Sianeckim i Piotrem Gąsowskim, dziennikarz nie mógł sobie przypomnieć pseudonimu youtubera.
– Bo na początku kolega pana Łatwogonga... gangu – mówił Sianecki, a współprowadzący nie krył rozbawienia.
– Łatwoganga! – pomógł Gąsowski ze śmiechem.
Bedoes 2115 i Łatwogang nie chcą odznaczeń i współprac
W poniedziałek wspólne oświadczenie wydało dwóch inicjatorów akcji, raper Bedoes 2115 i youtuber Łatwogang. Podkreślili w nim, że nie mają zamiaru zarabiać na tym, że dzięki zbiórce wzrosła ich popularność. Zaznaczyli, że będą odmawiać współprac, które się z tym wiążą.
"Nie przyjmujemy gratulacji ani podziękowań. To jest wspólne dzieło nas wszystkich i to my gratulujemy Wam tego, co zrobiliście dla dzieciaków i jak poruszyliście cały kraj. Współprace, które przyjęliśmy przed streamem przekładamy na jak najdalsze możliwe okresy, tym samym zaznaczając, że nie przyjmujemy żadnych nowych, które wpływają ze względu na wzrost naszej popularności, oprócz firm, które wczoraj wpłaciły sumy gwarantujące im darmowy nasz udział w ich reklamach. Nie wykorzystamy w żaden sposób tego dla siebie – nigdy" – podkreślili.
Czytaj też:
"Dajmy spokój Owsiakowi". Stanowski komentuje burzę w sieciCzytaj też:
Dostali drugą szansę od TVN24. Tego nikt się nie spodziewał
