Poseł wyszedł ze studia Kanału Zero. "Nie mieści się w głowie"

Poseł wyszedł ze studia Kanału Zero. "Nie mieści się w głowie"

Dodano: 
Poseł Norbert Pietrykowski opuszcza studio Kanału Zero
Poseł Norbert Pietrykowski opuszcza studio Kanału Zero Źródło: YouTube / Kanał Zero
Poseł Norbert Pietrykowski wygłosił długie oświadczenie w Kanale Zero, po którym opuścił studio.

Wypowiedź Krzysztofa Stanowskiego w programie "Mazurek & Stanowski" z 6 czerwca wywołała prawdziwą burzę. Dziennikarz ostro skomentował działania urzędniczki, która podczas kontroli w gdańskiej restauracji nałożyła mandat w wysokości 2,5 tys. zł za błędnie zastosowaną stawkę VAT przy sprzedaży pizzy z krewetkami. – Ty babo głupia, wredna, babsko obrzydliwe. Czy ty myślisz, że my cię zatrudniliśmy w państwie polskim, żebyś chodziła i kminiła, jaką porąbaną pizzę zamówić, żeby stawka VATu nie była oczywista. Żebyś normalnemu przedsiębiorcy dała mandat 2,5 tys. zł. Przecież ciebie to powinni trzymać na rynku, rozebraną do naga, przypiętą do jakiegoś słupa, żeby wszyscy widzieli, jak głupi potrafi być urzędnik – grzmiał twórca Kanału Zero. Po emisji programu dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku skierował zawiadomienie do prokuratury ws. możliwego znieważenia funkcjonariusza publicznego.

Jednym z sobotnich gości "Tygodnika Politycznego" na antenie Kanału Zero był poseł partii Centrum Norbert Pietrykowski. Gdy Jacek Prusinowski udzielił mu głosu w programie, polityk wygłosił długie oświadczenie w tej sprawie, po którym opuścił studio.

Pietrykowski wyszedł z Kanału Zero. "Nie mieści mi się to w głowie"

– Jest sprawa, która od kilku dni bardzo głęboko siedzi mi w głowie. Im bardziej o niej myślę, tym to bardziej nie mieści się w głowie. Nie przyszedłem tu bronić urzędu, nie przyszedłem bronić mandatu, nie przyszedłem bronić żadnej decyzji administracyjnej. Przyszedłem powiedzieć jedno: w tej sprawie u państwa przekroczono granice. Można krytykować decyzje, można rozliczyć państwo, kiedy działa w sposób niezrozumiały dla obywatela, ale nie można zamieniać konkretnej kobiety w publiczny cel. Krytyka dotyczy decyzji, a poniżanie dotyczy człowieka – czytał z karki polityk.

– Krytyka pyta: kto stworzył takie przepisy. Poniżenie mówi: pokażmy tę kobietę, niech zapłaci twarzą, nazwiskiem i spokojem. Ja się na to nie zgadzam. Nie dlatego, że kobieta nie może popełniać błędów, nie dlatego, że ma być poza krytyką, ale dlatego, że kobieta nie może za każdą cenę płacić podwójnej ceny – najpierw zawodowej a potem publicznej – zawstydzeniem, upokorzeniem i odebraniem godności. To jest sprawa większa niż jeden urząd i większa niż jeden mandat. To jest sprawdzian, czy kobieta która wykonuje swoją pracę ma w naszym kraju prawo być oceniana sprawiedliwie, czy od razu można zrobić z niej widowisko. Jeśli mamy odwagę, rozliczmy tych, którzy tworzą prawo. Jeśli mamy klasę, nie niszczmy człowieka, który stoi niżej w hierarchii – kontynuował długi wywód.

– Jeśli mówimy o równości, zacznijmy właśnie od tego. Od równej miary dla kobiet, od prawa do krytyki bez poniżania, od prawa do odpowiedzialności bez publicznego linczu. Za chwilę idę na paradę równości, panów też zapraszam. Bo równość nie zaczyna się od hasła, tylko od tego, czy mając przewagę potrafimy jej nie użyć do upokorzenia drugiego człowieka. To wszystko, co mam do powiedzenia. Wszystkie kobiety – nie dajcie się! Dziękuję, do widzenia – zakończył poseł i opuścił studio Kanału Zero.

Stanowski: Cztery razy mnie prosił, żeby go zaprosić

Oświadczenie polityka skomentował w mediach społecznościowych twórca Kanału Zero.

"Pan Pietrykowski ze cztery razy mnie prosił, żeby go zaprosić do studia, wizytówki dawał, ostatnio spotkaliśmy się na lotnisku i telefon wziął "żeby się przypomnieć", a jak już dostał zaproszenie to wydukał coś z kartki i wyszedł 😂😂😂" – napisał na X Krzysztof Stanowski.

Czytaj też:
Awantura po słowach Stanowskiego. Sprawą zajęła się prokuratura
Czytaj też:
Stanowski wywołał burzę. Kolejny publicysta Kanału Zero się odcina

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: DoRzeczy.pl