Wokalistka Dorota Rabczewska, znana jako Doda, ma na swoim koncie kilka nieudanych i głośnych związków. W lipcu 2015 r. piosenkarka zaręczyła się z przedsiębiorcą Emilem Haidarem, z którym spotykała się od końca 2014 r. Jednak już w listopadzie 2015 r. poinformowała o zakończeniu tego związku. Jej kolejnym partnerem był Emil S. Rozwód pary został sfinalizowany w 2021 roku po trzech latach małżeństwa. Zarówno producent filmowy, jak i artystka zostali skazani w związku z groźbami kierowanymi pod adresem Haidara.
Prokuratura wróciła teraz do innej sprawy dotyczącej piosenkarki i jej byłego męża. Chodzi o nieprawidłowości finansowe w dwóch spółkach producenckich związanych z Emilem S. i Dodą. m.in. o przywłaszczenie środków należących do inwestorów oraz działania mające na celu ukrywanie majątku spółek.
Prokuratura wznawia śledztwo ws. Dody i Emila S.
Sprawa była prowadzona od kilku lat, jednak na pewnym etapie została wstrzymana z powodu oczekiwania na opinię biegłych. Po jej uzyskaniu postępowanie zostało wznowione.
– Zlecona była opinia gospodarcza, która bardzo długo była wykonywana. Teraz już wpłynęła i śledztwo zostało podjęte, nie jest już zawieszone – ujawnił w rozmowie z "Faktem" Piotr Skiba, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Według ustaleń prokuratury Emil S. miał prowadzić firmę producencką, która pozyskiwała środki od inwestorów z obietnicą wysokich zysków z produkcji filmowych. Część pieniędzy miała następnie zostać przekierowana do innej spółki, zarejestrowanej na Malcie, w której udział miała również Doda.
W 2021 roku oboje zostali zatrzymani. Emil S. usłyszał liczne zarzuty, w tym dotyczące wielomilionowych szkód i działania na niekorzyść inwestorów. Doda została z kolei oskarżona o pomocnictwo przy czynnościach, które – według prokuratury – mogły utrudniać odzyskanie środków przez wierzycieli.
Jak informuje prokuratura, sprawa znajduje się obecnie na końcowym etapie. Jeśli nie pojawią się nowe wnioski dowodowe, wkrótce może zostać skierowany akt oskarżenia. Czyny zarzucane Dodzie zagrożone są karą do 5 lat pozbawienia wolności, natomiast Emilowi S. grozi do 10 lat więzienia.
Czytaj też:
"Wyzywali od s*k". Ekspertka o wyzwiskach z Izraela w kierunku PolkiCzytaj też:
Znana dziennikarka nie wraca do Polski. "Podjęliśmy decyzję!"
