Partnerka zmarłego posła zabrała głos. "Policja nie chciała mnie wpuścić"

Partnerka zmarłego posła zabrała głos. "Policja nie chciała mnie wpuścić"

Dodano: 
Policja na miejscu wypadku w Dąbrowie Górniczej
Policja na miejscu wypadku w Dąbrowie Górniczej Źródło: PAP / Art Service
Partnerka Łukasza Litewki usłyszała tragiczne wieści i pojechała na miejsce wypadku. Zabrała głos w mediach.

Łukasz Litewka zginął w tragicznym wypadku w czwartek. Jadąc na rowerze, został potrącony przez samochód. Poseł Lewicy miał zaledwie 36 lat. Poseł jechał rowerem z Sosnowca w stronę Dąbrowy Górniczej. Z naprzeciwka nadjeżdżał samochód marki Mitsubishi. W pewnym momencie 57-letni kierowca zjechał na przeciwny pas ruchu i uderzył w rowerzystę. Rower został odrzucony na kilka metrów, a sam poseł upadł obok jezdni. Podjęta została próba reanimacji, jednak polityk zginął na miejscu.

Poruszający wpis opublikowała w mediach społecznościowych partnerka Litewki, Natalia. W mediach niewiele pojawiało się informacji na temat ich relacji. Polityk nie dzielił się publicznie szczegółami swojego życia osobistego. Kobieta udostępniła zdjęcie, na którym się przytulają i całują. "Dziś umarłam razem z Tobą. Moja miłość, moje wszystko. Zawsze będę Cię kochać. Do zobaczenia" – napisała.

Partnerka Łukasza Litewki o wypadku posła. Widziała miejsce wypadku

Para poznała się trzy lata temu, a połączyła ich miłość do czworonogów. W rozmowie z Wirtualną Polską kobieta podkreślała, jak dobrym człowiekiem był Łukasz Litewka.

– Był najlepszym człowiekiem, jakiego poznałam w swoim życiu. Martwił się o wszystkich, tylko nie o siebie. Nie był w stanie nikomu odmówić. Mimo tylu ludzi dookoła siebie czuł się bardzo samotny w tym, co robił. Nawet w Sejmie miał wiele osób wokół, ale z nikim się tam nie przyjaźnił, często mówił, że jest w tym wszystkim sam – przyznała.

Natalia Bacławska opowiedziała też o okolicznościach, w jakich dowiedziała się o śmierci partnera.

– Jechał na Pogorię pokręcić tam kółeczka. Miał swoją trasę rowerową. W momencie wypadku wchodziłam do pracy. Zerknęłam na lokalizację telefonu Łukasza. Często tak siebie sprawdzaliśmy. Był dłuższy czas w jednym miejscu, w lasku. Po krótkim czasie zadzwonił przyjaciel i powiedział, że... Nie byłam w stanie w to uwierzyć... – opowiadała.

Od razu udała się też na miejsce wypadku.

– Jedyne, co zobaczyłam, to radiowozy. Biegłam tam. Policja nie chciała mnie wpuścić. Nie chcieli mi udzielić żadnej informacji, a w tym czasie media już przekazały, co się stało. Zapytałam policjanta, dlaczego obcy ludzie wiedzą wcześniej ode mnie, co się stało. Wzruszył ramionami. Nie wiem, czy jestem w stanie się pożegnać. Chyba nigdy nie pożegnam się z Łukaszem. On zawsze będzie – dodała partnerka Łukasza Litewki.

Czytaj też:
"Ktoś zabił człowieka". Piosenkarka apeluje do prokuratury i premiera
Czytaj też:
"Nie rozumiem, nie chcę". Polskie gwiazdy wstrząśnięte śmiercią posła

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: Wirtualna Polska