W czwartą rocznicę rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę aktorka Julia Kamińska, w rozmowie z Plejadą, wspominała pierwsze dni wojny i z niepokojem opisała, jak nastroje społeczne zmieniły się przez te lata.
Julia Kamińska zaniepokojona "antyukraińską propagandą" w Polsce
– Jesteśmy bardzo zrywnym narodem, działającym na impulsach, w emocjach, a ten zryw był wyjątkowy, wspaniały. Miałam od razu skojarzenia z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, która też działa na zasadzie podobnego zrywu. Opisane momenty są piękne – wspominała pierwsze chwile po wybuchu wojny na Ukrainie.
Jak oceniła, z biegiem czasu pojawiły się w naszym kraju niepokojące zjawiska.
– Martwi mnie natomiast antyukraińska propaganda, którą słychać wokół choćby w mediach społecznościowych. To jest przykre, niesprawiedliwe i trzeba z tym walczyć – stwierdziła.
Z okazji kolejnej rocznicy wybuchu wojny na Ukrainie, 1 lutego 2026 r. Julia Kamińska kolejny raz wzięłab udział w koncercie "Solidarni z Ukrainą", organizowanym w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie.
– W koncercie występowałam trzeci raz. Mateusz Janicki i Teatr Słowackiego w Krakowie zapraszają mnie do udziału co roku, niestety nie udało mi się być na wszystkich koncertach, ale jeżeli tylko mam wolny termin, to zawsze sobie go dla nich rezerwuję i jestem bardzo dumna, że jestem częścią tego przedsięwzięcia – przyznała aktorka w rozmowie z Plejadą, nie kryjąc nadziei na zakończenie konfliktu w najbliższym czasie. – Za każdym razem, kiedy się spotykamy, mamy nadzieję, że to będzie ostatni raz, że wojna niebawem się skończy. Atmosfera podczas wydarzenia jest niesamowita, ponieważ występują artyści polscy i ukraińscy. Czujemy wzajemne wsparcie, jedność. Śpiewany jest hymn Polski, śpiewany jest hymn Ukrainy i to daje ogromne poczucie jedności i siły – dodała.
Czytaj też:
Spółka córki premiera w likwidacji. Zabrała głosCzytaj też:
Celebrytka pozywa znany portal. "Niech to będzie prawdziwe – STOP HEJT"
