Michał Wiśniewski, jako wokalista "Ich Troje", był związany współpracą z jedną z największych wytwórni muzycznych w Polce – Universal Music Polska. Wytwórnia poinformowała teraz, że wycofuje utwory swoich artystów z TikToka, tłumacząc to troską o dobrobyt twórców. Muzyk nie zgadza się z tą opinią i w mocnych słowach zarzuca firmie działanie tylko we własnym interesie. Padły nawet zarzuty o podstęp.
Lider "Ich Troje" oburzony decyzją wytwórni. "Podstępem namówiliście mnie na podpisanie umowy"
Wiśniewski przypomniał, w wypowiedzi cytowanej przez serwis Pomponik, jak wyglądała współpraca jego zespołu z wytwórnią. padły mocne słowa.
"Walczycie o pieniądze przede wszystkim dla siebie — nie dla artystów. Jestem tego najlepszym przykładem. Podstępem przed laty namówiliście mnie na podpisanie umowy publishingowej obiecując złote góry i doradzając nierejestrowanie się w ZAiKS, co spowodowało, że nie miałem wpływów z koncertów itp. aż do 2020 roku, kiedy to zostałem w końcu jego członkiem. Ufałem wtedy swojej wytwórni, która sprzedała miliony moich płyt" – ujawnił muzyk.
Zarzucił też firmie celowe utrudnianie mu promocji zespołu.
"Do tej pory nie ma w cyfrowej dystrybucji 2. krążka zespołu Ich Troje. Kiedy w 2016 roku próbowałem otrzymać licencję na wydanie jubileuszowego boxa dla swoich fanów ze wszystkimi swoimi płytami, otrzymałem warunek wpłaty 20.000 zaliczki na każdy z albumów, co przy fizycznej sprzedaży albumów było warunkiem nie do zaakceptowania (max. 1.000 boxów kolekcjonerskich)" – stwierdził.
Problemy z prawem Michała Wiśniewskiego
Michał Wiśniewski usłyszał zarzuty już w październiku 2021 roku. Piosenkarz miał doprowadzić do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości SKOK w Wołominie na kwotę 2,8 miliona złotych. Jak wynikało z ustaleń prokuratury, muzyk "nierzetelne, pisemne oświadczenie o swoich dochodach, które znacznie zawyżył, a także podał nierzetelne dane dotyczące dochodów poręczyciela", którym była ówczesna żona piosenkarza. Śledczy zaznaczają, że, w rezultacie, artyście w 2006 roku została udzielona pożyczka 2,8 miliona złotych, której nigdy nie spłacił.
W październiku 2023 roku Sąd Okręgowy Warszawa-Praga uznał, że piosenkarz jest winny zarzucanych mu czynów i wymierzył mu karę 1,5 roku więzienia, grzywnę w wysokości 80 tys. zł i nakazał pokrycie kosztów procesowych. Wyrok jest nieprawomocny, a obrońca artysty już zapowiedział apelację.
Czytaj też:
"Napadliście na mnie". Rusin grzmi na "pisowskich hejterów"Czytaj też:
Miszczak wraca do zwolnienia Dowbor. "Nie jest dziennikarką"