Polska afera na igrzyskach. Olimpijka płacze i oskarża kadrę

Polska afera na igrzyskach. Olimpijka płacze i oskarża kadrę

Dodano: 
Polska olimpijka Andżelika Wójcik
Polska olimpijka Andżelika Wójcik Źródło: PAP/EPA / TERESA SUAREZ
Polska olimpijka Andżelika Wójcik oskarżyła władze Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego o brak wsparcia.

Podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026 Polskę reprezentuje 60 sportowców. Polacy dużą nadzieję pokładali w starcie Andżeliki Wójcik, która rywalizowała w biegu na 500 metrów. Olimpijka skończyła jednak na 11. miejscu, a po zawodach mocno uderzyła we władze Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.

Andżelika Wójcik oskarża Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego. " Zostałam sama"

Po przekroczeniu linii mety Andżelika Wójcik zalała się łzami. Później, w wywiadzie dla Eurosportu żaliła się dziennikarzom, że czuła się pozostawiona sama sobie w kluczowym okresie przygotowań do igrzysk, sugerując niedostateczne wsparcie ze strony kierownictwa kadry.

– Po tak ciężkim czteroleciu i tak ciężkim okresie sportowo już to powiem, bo i tak pojawi się to w mediach. W tym sezonie przygotowywałam się sama, byłam bez trenera. Jest to przykre, po prostu. Na rok olimpijski zostałam sama, bez opieki i przygotowań – wyznała.

– Musiałam sama sobą się zaopiekować. Wolę to niż cierpieć – dodała, odsyłając po szczegóły do władz związku.

"To jest bzdura". Prezes Związku odpowiada na zarzuty

Na pretensje zawodniczki odpowiedział prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.

– To jest bzdura. Ja mam nadzieję, że Andżelika się ogarnie i powinna przeprosić przede wszystkim trenerów, ja nie oczekuję tego, ale to są kłamstwa – stwierdził zdecydowanie Rafał Tataruch. – Być może w przypływie złości, że jej dzisiaj nie wyszło, wyrzuciła coś z siebie zupełnie niepotrzebnie, bo absolutnie nie mam w tym cienia prawdy – dodał.

– To my bardziej staraliśmy się o to, żeby ona miała tę opiekę niż ona sama. To jest konfliktowa osoba, a my gasiliśmy co chwilę te pożary – podkreślił.

Jak relacjonował Tataruch, zawodniczka była najpierw pod opieką Artura Wasia, później Rolanda Cieślaka. W październiku ubiegłego roku miała stwierdzić, że "nie chce dalej trenować z grupą, że wszyscy są przeciwko niej". Jak zapewnia prezes PZŁS, nawet wówczas nie została sama, pomagała jej trenerka Agata Jabłońska. – Było ustalone, że Andżelika będzie realizowała plany trenera Rolanda Cieślaka, ale nawet tego nie robiła – dodał, zapewniając, że Związek nie ma sobie nic do zarzucenia.

facebookfacebookCzytaj też:
Dziennikarce TVN puściły nerwy. "Skandal"
Czytaj też:
Tak komentował otwarcie igrzysk. Może stracić stanowisko

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: DoRzeczy.pl / Eurosport, Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego