"Od zawsze przyjmowało się księdza". Cugowski o kolędzie duszpasterskiej

"Od zawsze przyjmowało się księdza". Cugowski o kolędzie duszpasterskiej

Dodano: 
Krzysztof Cugowski podczas koncertu
Krzysztof Cugowski podczas koncertu Źródło: PAP / Krzysztof Świderski
Choć wielu celebrytów odcina się od wiary, Krzysztof Cugowski wskazuje, że wizyta księdza w domu to dla niego normalna sprawa.

"Kolęda", czyli wizyta duszpasterska, to tradycyjna wizyta księdza w domach parafian po świętach Bożego Narodzenia. W przeszłości księża chodzili od domu do domu. Obecnie, szczególnie w dużych miastach, trzeba wcześniej zgłosić w parafii chęć przyjęcia kapłana w domu.

Cugowski: Normalna rzecz

Wokalista Krzysztof Cugowski opowiedział, jakie znacznie ma dla niego coroczna "kolęda", czyli wizyta księdza w domu. "Mam 75 lat, jestem katolikiem i od zawsze w moim domu przyjmowało się księdza po kolędzie. Nigdy nie było to dla nas problemem" – mówił artysta w rozmowie z "Faktem". Jak zaznaczył, nie przygotowuje się do wizyty duchownego w sposób szczególny. "Zawsze jest woda święcona, ale nie robimy żadnych ekstra przygotowań. To zwyczajny dzień, zwłaszcza że u nas jest zima na całego" – wyjaśnia.

W domu Krzysztofa Cugowskiego kolęda trwa zaledwie kilkanaście minut. "Ksiądz ma tyle dusz i tyle obowiązków, że taka wizyta trwa 15 minut, a potem biegnie dalej" – stwierdził piosenkarz dodając, że "nie ma mowy o uroczystych obiadach czy specjalnych atrakcjach".

"Nic szczególnego nie szykujemy. W naszym domu jest to po prostu kolejny dzień" – zaznaczył.

Lider Budki Suflera odniósł się też do dyskusji na temat tego, ile powinno się przekazać księdzu podczas wizyty kolędowej. Cugowski nie zamierza jednak ujawniać konkretnych kwot. "Przecież nikt nie będzie opowiadał, ile daje na ofiarę dla księdza. Ja nie pytam nikogo, ile daje na mszę na tacę. Tak samo nie pytam, ile daje księdzu po kolędzie. To jest ich sprawa, a nie moja" – powiedział stanowczo.

Podkreślił jednocześnie, że w jego domu nie pojawiają się w kopercie wysokie sumy. "To są naprawdę drobne kwoty. To nie są żadne tysiące, absolutnie" – zapewnił i wskazał, że przecież wysokość datku zależy wyłącznie od decyzji wiernych: "Bardzo zamożni mogą dać i 100 tys. zł, to ich sprawa. Ja mogę powiedzieć za siebie: u nas są to drobne kwoty. I absolutnie nie są to żadne tysiące".

Czytaj też:
"Dramat" byłej gwiazdy TVP. "Po prostu skandal"