Joanna Szczepkowska od dłuższego czasu bawi się w polityczny aktywizm (domagała się np. ponownego liczenia głosów po drugiej turze wyborów prezydenckich, stając po stronie najbardziej zapalczywych zwolenników teorii spiskowych rozsiewanych przez Romana Giertycha). We wpisie na Facebooku połączyła wątek polityki z duchowością. Przypomina, że została wychowana „w duchu katolickim, którego podstawą jest katechizm”. Wspomina PRL, gdy Kościół był dla wielu Polaków „namiastką niezgody z ideą narzuconą przez Związek Radziecki”. Jednak wraz z upływem lat Szczepkowska zaczęła odczuwać poważny rozdźwięk. „W miarę dorastania zaczęła mi się rozjeżdżać idea chrześcijaństwa wpajana na religii z tym, co mogłam zaobserwować w samym Kościele. Chrześcijaństwo samo w sobie uważam za piękną ideę, tak sam Kościół okazał się atrapą” – przekonuje.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
