"Na chwilę straciłem wiarę". Gwiazdor disco polo wrócił z Dubaju

"Na chwilę straciłem wiarę". Gwiazdor disco polo wrócił z Dubaju

Dodano: 
Członkowie zespołu Classic Robert Klatt (L) i Mariusz Winnicki (P)
Członkowie zespołu Classic Robert Klatt (L) i Mariusz Winnicki (P) Źródło: PAP / Paweł Supernak
Robert Klatt żalił się, że nie ma jak wrócić z Dubaju. Muzykowi w końcu udało się przylecieć do Polski.

28 lutego doszło do skoordynowanego ataku sił zbrojnych USA i Izraela na Iran. Przeprowadzono szeroko zakrojone uderzenia z powietrza i morza wymierzone m.in. w instalacje wojskowe, budynki rządowe oraz obiekty wywiadowcze. Tego samego dnia, w ramach ataku odwetowego, Iran zaatakował m.in. Dubaj. Odnotowano eksplozje na lotnisku, przy hotelu Burj Al Arab i wyspie Palm Jumeirah. Według komunikatu biura mediów Dubaju, w tym emiracie ZEA dwie osoby zostały ranne, gdy odłamki z dronów spadły na dwa domy po ich zestrzeleniu.

W czasie wybuchu wojny z Iranem, w Dubaju, pomimo wydanych już w styczniu ostrzeżeń MSZ, przebywała spora grupa polskich gwiazd. Wśród nich Robert Klatt, lider zespołu Classic. Muzyk przekazał w swoich mediach społecznościowych, że nie ma jak wrócić do Polski.

Robert Klatt wrócił do Polski. Już tracił nadzieję

W sobotę Klatt opisywał, że sytuacja na miejscu jest bardzo niepewna, a wszyscy oczekują na nowe wiadomości. 'Wybuchła wojna na Bliskim Wschodzie i utknąłem w Dubaju. Nikt nic nie wie, loty są odwoływane, informacje zmieniają się z godziny na godzinę. Dziś miałem wracać do domu, wszystko było zaplanowane, a teraz nie wiadomo co będzie dalej i kiedy w ogóle uda się wrócić. Sytuacja jest bardzo niepewna, wszyscy czekamy na jakiekolwiek wiadomości. Trzymajcie kciuki, żeby wszystko się uspokoiło i żebyśmy mogli bezpiecznie wrócić" – można było przeczytać na jego Facebooku.

Od tamtego czasu na bieżąco relacjonował swoją sytuację w Dubaju, m.in. to, że musiał spać na parkingu podziemnym. "Dostaliśmy koce, poduszki i kanapki — w sumie nie jest najgorzej" — pisał.

Po czterech dniach obwieścił, że udało mu się wrócić do Polski.

"Kochani, jednak się udało. Na chwilę straciłem wiarę… Ciągłe informacje, które wzajemnie sobie zaprzeczały, newsy docierające do mnie także od was, nieustanne zmiany decyzji na lotniskach — to wszystko potrafiło naprawdę zniechęcić. Ale wytrwałość popłaca. Nie poddawajcie się. Jeśli mogę jakoś pomóc albo coś podpowiedzieć — jestem. Wszystkim, którzy jeszcze utknęli, życzę jak najszybszego i bezpiecznego powrotu do domu. Dziękuję wam wszystkim za wsparcie. To naprawdę wiele dla mnie znaczy. Nie traćcie wiary" — przekazał na Instagramie.

instagramCzytaj też:
Napisała jedno słowo o wojnie w Iranie. Blokada na Facebooku
Czytaj też:
"Kisiel zamiast mózgu". Znana dziennikarka miażdży celebrytów w Dubaju

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: DoRzeczy.pl