24-letnia Chwalińska przegrała w sobotnim finale z Rosjanką Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6. Mimo porażki osiągnęła największy sukces w karierze, zostając pierwszą od czasu Igi Świątek polską tenisistką, która dotarła do finału singla kobiet w Roland Garros. Dodatkowo Polka w najnowszym rankingu WTA podskoczyła aż o 93 miejsca i obecnie zajmuje 21. pozycję. Choć nie zdobyła tytułu mistrzyni, to i tak 24-latka wywołała wiele pozytywnych recenzji wśród ekspertów.
Maja Chwalińska o trudnej drodze do sukcesu. "Pogróżki i hejty"
Tenisistka wróciła już do Polski i zagościła na kanapie programu "Dzień dobry TVN". Marcin Prokop zapowiedział rozmowę z Mają Chwalińską, przypominając, że 10 temu obiecała w tym samym programie, że tam wróci i "opowie o swoim życiu", gdy uda jej się zakwalifikować do wielkoszlemowego turnieju. Dopytywana o sukces, który udało jej się osiągnąć, przyznała, że jest to dla "troszeczkę jak sen".
– Ten skok był ogromny, to wszystko zdarzyło się w krótkim odstępie czasowym, nie dowierzam, że to się stało, ale zdaję sobie sprawę, że to był tylko jeden turniej. Zdaję sobie sprawę, że muszę dużo pracować, żeby takich turniejów, na takim poziomie, było więcej. (...) To jest sport, gram od siódmego roku życia i bardzo ciężko pracowałam, żeby tu się znaleźć. To się może wydawać, że to było z "dnia na dzień", ale gram w tenisa od 18 lat. To nie było z "dnia na dzień" – podkreśliła.
Chwalińska była dopytywana również o to, czy spotkała na swojej drodze osoby, które podcinały jej skrzydła. – Oczywiście, że tak. Każdy sportowiec mierzy się z hejtem, ale ważne, by słuchać opinii swoich bliskich, bo to może bardzo zdekoncentrować i odebrać pewność siebie – stwierdziła.
Prokop zapytał Chwalińską, czy zdaje sobie sprawę, że polscy kibice często szybko odwracają się od sportowych idoli, gdy ci przestają osiągać dobre wyniki. Dodał, że zawodniczka już wcześniej spotykała się z groźbami, w tym także z "życzeniami śmierci".
– Każdy tenisista je dostaje, to nie jest tak nagłaśniane. To już się zaczęło, odkąd miałam 17 lat. Pogróżki i hejty. Wiem, że teraz będzie tego więcej, bo porażek będzie dużo – to nieodłączna część sportu. Ale jestem na tyle dojrzała, że wiem, by tego nie słuchać – odpowiedziała.
Czytaj też:
Chwalińska musi oddać fiskusowi miliony. Domański zareaguje?Czytaj też:
Finał French Open. Świątek zwróciła się do Chwalińskiej
