Młodzi wykształceni i z wielkich ośrodków II Kochani, z zainteresowaniem i zatroskaniem śledzimy losy różnych polskich influencerów, którzy utknęli na Bliskim Wschodzie.
Iż nie czytają mediów, nie byli zorientowani w planach Trumpa i potem mieli problem, a zawistne janusze oczywiście się ucieszyły, że komuś jest gorzej niż im, choć to sprawa dyskusyjna, czy gorzej utknąć w hotelu w Dubaju czy w fabryce snopowiązałek pod Kielcami na minimalnej. Tymczasem kaman – w planach Trumpa pewnie do końca nie był zorientowany sam Trump.
Kiedy tak obserwujemy, jak ten polski motłoch rzucił się na osoby influencerskie, widzimy stadium rosnącej nienawiści i nie możemy pozostać obojętni. Pamiętacie pewnie ten słynny wiersz, parafrazując: Kiedy przyszli po influencerów nie protestowałem/am, nie byłem/am influencerem/ką/osobą influencerską.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
