Zachwyty występem Stinga. Doda uważa, że to "kompleks Zachodu"

Zachwyty występem Stinga. Doda uważa, że to "kompleks Zachodu"

Dodano: 
Sting podczas "Sylwestra z Dwójką"
Sting podczas "Sylwestra z Dwójką" Źródło: PAP / Jarek Praszkiewicz
Dorota Rabczewska "Doda" jest oburzona tym, że według wielu widzów występ Stinga w Katowicach był lepszy, niż te polskich wykonawców.

Brytyjski wokalista Sting był największą gwiazdą "Sylwestra z Dwójką". W Katowicach zaśpiewał swoje największe hity, czyli "Shape of My Heart", "Every Breath You Take" i "Englishman in New York". W sieci pojawiło się wiele pełnych entuzjazmu komentarzy dotyczących ascetycznej scenografii i wyglądu muzyka. Sting wystąpił cały na czarno, bez tancerzy i pirotechniki.

Zachwyt nad stylem Brytyjczyka nie spodobał się Dorocie Rabczewskiej, która zabawiała widzów podczas tej samej imprezy. Doda oceniła, że Sylwester to czas, w którym nie wyobraża sobie, by nie zrobić show.

"Jak następnym razem będziecie oceniać kostiumy lub kondycję artystów, (...) to pamiętajcie, że to nie jest łatwe zadanie, a robimy to wyłącznie dla was, a nie dla siebie. Gdybym to robiła dla siebie, to wyszłabym w ciepłej kołderce i sobie zaśpiewała, nawet nie wyciągając nosa zza kołdry" – oznajmiła.

"Klasyczny kompleks Zachodu"

Zapytana o występ Stinga na "Sylwestrze z Dwójką" stwierdziła, że to "bardzo fajny facet", ale zaznaczyła, że nie zgadza się z komentarzami, jakoby "wystarczyło, żeby stanął i pióra w d*pie poszły na bok".

"To jest dla mnie klasyczny polski kompleks Zachodu, z którym się już nawet nie mierzę. (...) Przecież czy nie chciałabym przytulić hajsu i iść do domu? Stanąć sobie przy mikrofonie i mieć wszystko w d*pie, żeby 100 proc. poszło do mnie i nie płacić za te wszystkie gadżety? Pewnie, że bym chciała! Ale moja ambicja i chęć dania fanom czegoś ponad przeciętność jest silniejsza" – podkreśla wokalistka.

"Uważam, że artyści są jak przyprawy. Nie da się żyć tylko na soli lub tylko na słodkich potrawach. Żeby potrawy miały smak, to potrzebujesz wszystkich przypraw. Tak samo scena i show-biznes – potrzebujesz różnych artystów. Nie da się oglądać Stinga 24 godzin, bo cię zanudzi po trzeciej piosence. (...) Nie wymagam od Stinga, żeby latał na żyrandolu, ale niech nikt ode mnie nie wymaga, żebym stała w miejscu przy mikrofonie, bo nie będę tego robić, bo mam inny styl, inną charyzmę i inne potrzeby. »Cudze chwalicie, swego nie znacie«, co powtarzam od 20 lat" – oceniła.

Rabczewska uważa, że Polacy powinni bardziej doceniać rodzimych wykonawców. "Coraz więcej artystów pokazuje jakiś show i trzeba to doceniać, (...) żeby dalej w to inwestowali, a nie doceniać tych, którzy tylko stoją i nie robią absolutnie nic. (...) Mam nadzieję, że to chwalenie wszystkich zza granicy i niedocenianie tego, co dają nam Polacy, nie zabierze motywacji ludziom, którzy zaczynają wchodzić w świat show, by dać z siebie więcej niż tylko odśpiewanie. (...) Podoba mi się, że nie tylko ja przyjeżdżam z tirami swojej scenografii, (...) tylko są jeszcze inni artyści, którzy szanują widza, dają coś od siebie i pokazują mu swój talent nie tylko w postaci śpiewania, ale też każdego możliwego aspektu estradowego" – wskazała.

Czytaj też:
Burza po koncercie gwiazdy w TVP. "Lepiej się ogląda rozebranych chłopców"

Źródło: Tik Tok