Biznesmen, który od końca czerwca przebywa w tymczasowym areszcie w związku ze śledztwem dotyczącym domniemanego wyłudzenia środków z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, zaskarżył decyzję sądu. O najnowszych ustaleniach poinformował prok. Mariusz Marciniak, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.
Mąż Sylwii Peretti złożył zażalenie na areszt. Jest nowy ruch w głośnej sprawie
Łukasz P. został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego 30 czerwca. W tej samej sprawie zatrzymano jeszcze cztery osoby. Na początku lipca sąd zdecydował o zastosowaniu wobec męża Sylwii Peretti trzymiesięcznego tymczasowego aresztu. Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Regionalną w Gdańsku dotyczy podejrzenia doprowadzenia Narodowego Centrum Badań i Rozwoju do niekorzystnego rozporządzenia mieniem o wartości przekraczającej 7,5 mln zł. Według śledczych w sprawie miało również dojść do posługiwania się nierzetelną dokumentacją oraz fakturami VAT o łącznej wartości blisko 14 mln zł.
Jak przekazał redakcji "Faktu" prok. Mariusz Marciniak, 21 lipca do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku wpłynęła informacja z Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe o złożeniu zażalenia na postanowienie dotyczące tymczasowego aresztowania Łukasza P.
Kolejnym etapem postępowania będzie przekazanie do sądu pełnej dokumentacji śledztwa. Akta obejmują aż 17 tomów głównych oraz 34 tomy załączników i mają trafić do Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe. Sąd będzie musiał zdecydować, jak rozpatrzyć złożone zażalenie. Jak wyjaśnił prok. Marciniak, udział podejrzanego w posiedzeniu zależy od decyzji sądu. Jednocześnie zaznaczył, że postępowanie w tej sprawie odbywa się bez udziału publiczności.
Łukasz P. usłyszał trzy zarzuty. Pierwszy dotyczy wyłudzenia dotacji z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Drugi odnosi się do oszustwa podatkowego i, według śledczych, polegał na wykorzystaniu tych samych faktur do nieuprawnionego odliczenia podatku VAT oraz uzyskania jego zwrotu. Trzeci zarzut dotyczy posługiwania się nierzetelnymi fakturami o znacznej wartości jako autentycznymi dokumentami. Zdaniem prokuratury miało to doprowadzić do oszustwa na szkodę Skarbu Państwa.
Czytaj też:
"Jakim zje**m trzeba być". Celebrytce puściły nerwy Czytaj też:
Dziennikarka nie wytrzymała. "Proszę, żeby zadziałała ta ustawa"
