Anna Mucha podzieliła się z fanami nagraniem ze swojego porannego spaceru nad Wisłą w Warszawie. Aktorka wybrała się na przechadzkę z psem, jednak zamiast cieszyć się spokojnym początkiem dnia, zwróciła uwagę na problem, który mocno ją poruszył.
Anna Mucha się wściekła. Padły wulgaryzmy
Na początku relacji Anna Mucha opowiadała o pięknej pogodzie i atmosferze panującej nad rzeką. Chwilę później pokazała jednak kadry, które całkowicie zmieniły wydźwięk nagrania. Na bulwarach i w ich okolicy zauważyła liczne śmieci pozostawione po odwiedzających.
– Dzień dobry, kochani, piękny dzień się zapowiada, chyba nie tak upalny, bo może padać, chmury takie, a nie inne. Zobaczcie, jestem tutaj, na wysokości Starego Miasta – zaczęła. – Strasznie mnie wku**wia... Przepraszam, wiem, że jest rano. Syf po prostu i malaria. Brud, plastik, butelki i pety. Ja nie wiem... Dlaczego ludzie przychodzą nad Wisłę i syfią? Nie kumam – dodała po chwili.
Mimo krytycznej oceny sytuacji aktorka dostrzegła także coś, co pozwoliło jej spojrzeć na sprawę z większym optymizmem. W wodzie zauważyła małża, co – jak podkreśliła – może świadczyć o poprawiającej się kondycji Wisły i jest dobrą wiadomością dla lokalnego ekosystemu.
— Ale chciałam powiedzieć o czymś bardzo pozytywnym, bo tu jest małż. Żyje, więc chyba nie jest tak najgorzej z naszą Wisłą, czyżby? — stwierdziła aktorka.
Na zakończenie swojego nagrania Anna Mucha przyznała, że poniosły ją emocje i przeprosiła za dosadne słowa. Jednocześnie zwróciła się do internautów z apelem o większą odpowiedzialność i szacunek dla wspólnej przestrzeni. Zaapelowała, by po wypoczynku nad rzeką zawsze zabierać ze sobą śmieci i dbać o czystość miejsc, z których korzystają wszyscy mieszkańcy.
— Przepraszam za bluzgi z samego rana, ale naprawdę, sprzątajcie po sobie. Tylko tyle. Weź ten jeden śmieć, który nie jest twój, ale weź go – podsumowała.
Czytaj też:
Niepokojący nocny wpis znanej celebrytki. "Po co to wszystko?" Czytaj też:
"Kiedy się idzie przez piekło...". Dramatyczny apel znanej aktorki
