Sportowcy, influencerzy, muzycy, aktorzy, przedsiębiorcy oraz zwykli Polacy włączyli się w akcję zorganizowaną przez youtubera Łatwogang. W jej ramach zbierano już ponad 280 mln złotych dla Fundacji Cancer Fighters. Gdy licznik zbiórki pokazywał ponad 140 mln złotych, na streamingu pojawili się sanah, zespół Kwiat Jabłoni i dziennikarka TVN24 Monika Olejnik.
– Jest sytuacja taka, że ludzie piszą, proszą o zmianę, mówią, że też polityka tu jest jakaś. Ja osobiście nie wiem. Wy działacie jakoś politycznie? – zwrócił się Łatwogang do gości, po przeczytaniu komentarzy od widzów. Po tym pytaniu atmosfera zrobiła się dość niezręczna.– Ja jestem dziennikarką, ale działam niepolitycznie, działam społecznie, promuje książki, mam program – tłumaczyła dziennikarka. Zdezorientowany youtuber próbował jakoś wybrnąć z sytuacji. – Przepraszam, nie znam, nie wiem – przyznał. Powtórzył później prośbę internautów o zmianę. Próbował też nie urazić gościa prosząc ludzi, żeby zjednoczyć się tego dnia i zapomnieć o osobistych antypatiach. Po chwili dziennikarka TVN24 opuściła jednak mieszkanie youtubera.
Monika Olejnik komentuje akcję Łatwoganga
Teraz dziennikarka zabrała głos po tych wydarzeniach. W rozmowie z Plejadą podkreśliła, że jej udział w akcji był częściowo związany z prywatną historią. Monika Olejnik zmagała się z nowotworem piersi.
– Mam swoje porachunki z rakiem, dlatego odwiedziłam mieszkanie wspaniałego twórcy internetowego Łatwoganga po to, żeby pomóc Mai i innym dzieciom, które chorują i dzielnie walczą, ale też po to, żeby przypomnieć mój apel, który powtarzam od lat: "badajcie się, proszę! To może uratować życie". Najważniejsze jest to, że dzieci chore onkologicznie otrzymają pomoc, o której marzą! I to jest zwycięstwo wszystkich ponad podziałami — podkreśla.
Olejnik nie kryła też zachwytu nad samą akcją.
– Magiczna akcja zainicjowana przez Łatwoganga była jak spektakl multimedialny. Pokazała siłę muzyki, która otwiera ludzkie serca. Fenomenalny utwór rapera Bedoesa zaśpiewany wspólnie z 11-letnią Mają, stał się hymnem magicznej pomocy ponad podziałami. Akcja była pięknym świętem młodości i internetu, w którym to bardzo często dzieci prosiły rodziców o wpłatę dla chorych dzieci. Jestem szczęśliwa, że mogłam zobaczyć na żywo ten obraz "ludzi dobrej woli" – zaznaczyła.
– Życzliwość i świetna atmosfera zaczynała się już w drodze do mieszkania Piotrka na ulicy i potem słynny korytarz, pomoc sąsiadów podających wodę, muzyka, śpiewy, taniec. I to magiczne mieszkanie, które oglądaliśmy w naszych telefonach, komputerach i telefonach, przypominające festiwal radości street art. Wszyscy się uśmiechali, a kwota wpłat rosła na naszych oczach – dodawała.
Czytaj też:
TVP ratuje wizerunek Owsiaka po akcji Łatwoganga. "Żenujące"Czytaj też:
"To się ku**a w głowie nie mieści!". Celebrytka nie wytrzymała
