Podczas półfinału programu Mam talent! na scenie pojawiło się wielu uczestników, jednak największe emocje wywołał sam werdykt. W gronie najlepszych znaleźli się Miłosz Jaskuła, duet Piotr Iwanicki i Pati Alen oraz Marcelina Runewicz. Głosami widzów do finału awansowała Marcelina, natomiast o drugim miejscu zdecydowało jury. Agnieszka Chylińska oraz Agustin Egurrola opowiedzieli się za duetem, z kolei Julia Wieniawa wsparła Miłosza. Decydujący głos należał do Marcina Prokopa, który przesądził o awansie Piotra i Pati.
Tuż po ogłoszeniu wyników kamery uchwyciły silne emocje 10-letniego uczestnika, który wciąż ma szansę wrócić do programu dzięki tzw. dzikiej karcie.
Płaczące dziecko w show TVN. Internauci są wściekli
Chłopiec nie krył rozczarowania i rozpłakał się. Kamery kręciły jego łzy i przez dłuższą chwilę był zupełnie sam ze swoimi trudnymi emocjami. Zreflektowała się jedynie prowadząca show Paulina Krupińska i podeszła do młodego uczestnika, żeby go wesprzeć. Nagranie szybko obiegło internet i wywołało falę reakcji.
W mediach społecznościowych pojawiło się wiele komentarzy pełnych współczucia wobec dziecka, ale też krytykujących formułę programu. Część osób zwracała uwagę, że dla młodych ludzi może to być zbyt obciążające emocjonalnie. Internauci sugerowali wprowadzenie ograniczeń wiekowych lub modyfikację zasad, podkreślając, że dzieci nie powinny być poddawane presji rywalizacji na taką skalę i publicznej ocenie.
"Nie, to nie były 'piękne emocje'. To był moment, w którym ktoś powinien wcisnąć STOP, a nie podkręcać dramaturgię. Trochę wstyd, serio"; "Moim zdaniem nie powinno się tego robić dzieciom…"; "Stop rywalizacji dzieci! Emocje towarzyszące występowi oraz ocenie są za wysokie na takie małe serduszka i taką wrażliwość. Regulamin do zmiany"; "Może pora wprowadzić ograniczenia wiekowe. Żal patrzeć na to dziecko" – pisali internauci.
Sytuacja z show TVN była również przywoływana przez profile parentingowe w mediach społecznościowych.
"Kto na to pozwolił? (...) Wiesz, co mnie dobija najbardziej? Że nikt nie wcisnął stop. (...) W komentarzach pod postem programu ludzie piszą wprost: to nie były "piękne emocje", to był test, ile dziecko wytrzyma, zanim się złamie. I mają rację. To nie był "piękny, wzruszający moment". To kryzys emocjonalny. To jest coś, przy czym powinien być rodzic, a nie kamera" – czytamy na profilu SuperMamy.
"Uważam, że dzieci poniżej 16. roku życia nie powinny w ogóle startować w tego typu programach. Nie dlatego, że nie mają talentu, bo mają, często ogromny. Ale dlatego, że ich mózgi, ich psychika, ich poczucie własnej wartości są jeszcze w budowie. Publiczne odrzucenie na oczach całej Polski to nie jest "życiowa lekcja". To może być blizna, która zostaje na lata. Dla dzieci są szkolne konkursy talentów, przesłuchania w domach kultury, festiwale dziecięce, czyli miejsca, gdzie ocenia je kilkoro dorosłych, a nie miliony obcych ludzi z telefonami. Miejsca, gdzie po przegranej idą do domu i mama robi kakao, a nie gdzie ich łzy trafiają do internetowych skrótów i zbierają polubienia do rana" – podkreśla autorka wpisu.
facebookCzytaj też:
Stanowski rozbił bank. Są wyniki Kanału ZeroCzytaj też:
Była gwiazda TV Republika przerywa milczenie. "Albo dobrze, albo wcale"
