Incydent na gali rozdania Oscarów. Will Smith zabrał głos

Incydent na gali rozdania Oscarów. Will Smith zabrał głos

Dodano: 
Will Smith
Will Smith Źródło: PAP/EPA / Felipe Trueba
Will Smith zabrał głos po incydencie na gali Oscarów. Aktor wszedł na scenę i spoliczkował prowadzącego wydarzenie komika Chrisa Rocka.

Smith został w nocy z niedzieli na poniedziałek laureatem Oscara dla najlepszego aktora pierwszoplanowego. Nagrodę otrzymał za rolę w "King Richard: Zwycięska rodzina". Film opowiada o życiu i karierze tenisistki Sereny Williams i jej siostry Venus.

Podczas gali doszło jednak do nietypowego zdarzenia. W pewnym momencie Smith nieproszony wszedł na scenę, uderzył zaskoczonego Chrisa Rocka, po czym spokojnie wrócił na swoje miejsce. Usiadł i już wyraźnie poddenerwowany krzyknął do prowadzącego, żeby nie mówił o jego żonie. Wbrew podejrzeniom, które się pojawiły, sytuacja nie była reżyserowana.

Will Smith przeprasza Chrisa Rocka

Aktor opublikował obszerny wpis, w którym przeprosił za swoje zachowanie.

„Przemoc w każdej postaci jest trująca i wyniszczająca. Moje zachowanie ostatniej nocy na rozdaniu nagród Akademii było niemożliwe do zaakceptowania. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Przyzwyczaiłem się, że to, że ludzie żartują sobie z mojej osoby, jest częścią pracy. Żart o medycznej przypadłości Jady był jednak dla mnie nie do zniesienia i zareagowałem na niego emocjonalnie” – wytłumaczył Smith.

„Następnie aktor przeszedł do sedna. Chciałem Ciebie publicznie przeprosić, Chris. Przekroczyłem granicę. Byłem w błędzie. Jest mi wstyd za to, co zrobiłem. Ten czyn nie przystoi typowi mężczyzny, jakim chciałbym się stać. Nie ma miejsca na przemoc w świecie miłości i życzliwości” – dodał aktor.

Smith przeprosił też organizatorów gali. „Chciałem również przeprosić Akademię, producentów gali, wszystkich zebranych i widzów na całym świecie. Chciałem przeprosić rodzinę Williamsów i osoby pracujące przy filmie »King Richard«. Szczerze żałuję, że moje zachowanie splamiło to, co do tej pory było dla nas tak piękną przygodą. Nadal jestem niedokończonym dziełem” – spuentował.

O co chodziło?

O jaki żart chodziło? „Prawdopodobnie o słowa Rocka o tym, że czeka na kolejną część "G.I. Jane", w której główna bohaterka ma włosy ścięte niemalże na zero – podobnie, jak Jada Pinkett Smith, żona Willa Smitha, która już wygląda, jakby szykowała się do tej produkcji” – wyjaśnił od razu po zajściu serwis plotek.pl.

I tłumaczy dalej: „Jeśli szukać jakiegokolwiek usprawiedliwienia dla Willa Smitha, to, co się wydarzyło, było pokłosiem niezbyt mądrych żartów Rocka z choroby Jady, o której bez wątpienia musiał wiedzieć. Jada Pinkett Smith cierpi na łysienie plackowate i od wielu lat nie zapuszcza włosów, bo zwyczajnie nie jest to w jej przypadku możliwe. Śmieszkowanie, że wygląda tak, jak wygląda, bo przygotowuje się do roli w reboocie "G.I. Jane", jest dramatycznie głupie. Ale jeszcze gorsze jest przejście do rękoczynów przez Willa Smitha a następnie uznanie, że nic się nie stało - przez produkcję, bezczynną ochronę i samego aktora, który ma chyba problemy z kontrolowaniem złości” czytamy.

Czytaj też:
Oscary rozdane. Sukces "CODY", deszcz nagród dla "Diuny" i... porażka polskiego kandydata
Czytaj też:
QUIZ: Oscary. Nagrody Akademii Filmowej. Sprawdzisz swoją wiedzę?

Źródło: Instagram/Twitter/plotek.pl