Znana dziennikarka w ogniu krytyki. "Prawo obowiązuje wszystkich"

Znana dziennikarka w ogniu krytyki. "Prawo obowiązuje wszystkich"

Dodano: 
Kinga Rusin
Kinga Rusin Źródło: PAP / Marcin Kmieciński
Zdjęcie wstawione przez Kingę Rusin wywołało awanturę w sieci. Dziennikarka wydała oświadczenie.

Kinga Rusin rozpoczęła swoją medialną karierę w Telewizji Polskiej, gdzie m.in. prowadziła "Teleexpress". W 2005 r. związała się TVN-em i szybko stała się jedną z czołowych twarzy kanału. Prowadziła takie formaty, jak: "You Can Dance – Po prostu tańcz" i "Agent – Gwiazdy" oraz program śniadaniowy "Dzień Dobry TVN". Z telewizji zniknęła po 15 latach pracy, tuż przed startem jesiennej ramówki TVN-u, w 2020 r. Od tego czasu prowadzi własny biznes kosmetyczny i podróżuje po świecie ze swoim partnerem – Markiem Kujawą. Wraz z zakończeniem kariery w telewizji, rozpoczęła też bardzo aktywną działalność w mediach społecznościowych.

Ostatnio była dziennikarka relacjonowała swoją wyprawę do Japonii.

Kinga Rusin w ogniu krytyki. Zdjęcie wywołało burzę

Kinga Rusin zamieściła niedawno w mediach społecznościowych zdjęcia z podróży po Japonii. Jedna z fotografii szczególnie przykuła uwagę influencerki działającej na Instagramie pod pseudonimem Mortemenma. Polka mieszkająca na stałe w Japonii stwierdziła, że podczas pobytu w Kioto dziennikarka miała sfotografować gejszę, mimo obowiązujących tam zakazów.

Na tym jednak sprawa się nie zakończyła. Mortemenma opublikowała długi wpis, w którym zasugerowała, że Rusin usunęła zdjęcie po tym, jak internauci zaczęli zwracać uwagę na możliwe naruszenie lokalnych przepisów dotyczących fotografowania gejsz bez ich zgody.

"Dzisiaj rano po otwarciu aplikacji Facebook pierwszym postem, który zobaczyłam, to ten Pani Kingi Rusin, radośnie opowiadającej o Japonii. W czym problem? W zdjęciu gejszy, którego już nie zobaczycie, ponieważ po obśmianiu ludzi zwracających uwagę, że łamie zakazy fotografowania arystek bez zgody i publikowania ich, postanowiła zdjęcie usunąć – udając, że przecież nic nie zaszło, a ona nic złego nie zrobiła" – napisała influencerka.

Sama Kinga Rusin zaprzeczyła jednak tym oskarżeniom i twierdziła, że kontrowersyjna fotografia w ogóle nie przedstawiała prawdziwej gejszy. "A gdzie to zdjęcie gejszy, bo nie widzę? Zdjęcie ilustrujące ten post jest z makietą specjalnie ustawioną do zdjęć przed teatrem. Właśnie dlatego nie wolno robić bez pozwolenia zdjęć gejszom. No ale nie ma to jak komuś dowalić, co?" – odpowiedziała dziennikarka w komentarzu.

Mortemenma przekonywała jednak, że w sieci nic nie znika bez śladu, publikując materiały, które – według niej – miały potwierdzać niewłaściwe zachowanie celebrytki. Influencerka zaznaczyła jednocześnie, że wykonywanie zdjęć z gejszami w Japonii jest możliwe, ale wyłącznie podczas specjalnie organizowanych wydarzeń, takich jak pokazy kulturowe czy kolacje, wymagające wcześniejszej rezerwacji.

"Nie ma znaczenia, czy jesteś dziennikarką, celebrytą czy po prostu turystą, który dorwał atrakcyjną wycieczkę do Japonii – prawo, zakazy i nakazy obowiązują wszystkich tak samo! Nie masz zgody na fotografowanie, nagrywanie i publikowanie – nie robisz tego!" – podsumowała influencerka.

Dziennikarka wydała oświadczenie

W piątek na Instagramie Kingi Rusin pojawiło się oświadczenie w tej sprawie.

"W sprawie zamazanego zdjęcia "gejszy" (z galerii z niedawnego mojego postu): przyznaję rację, że było ono niefortunne i dziękuję kilku osobom, które zwróciły mi na nie uwagę. Zdjęcie usunęłam. Co prawda zostało zrobione zgodnie z prawem (a jest, jak sprawdziliśmy, nawet kilka warstw prawnej ochrony gejsz), ale istnieją jeszcze elementy kulturowe i duchowe, które tutaj rzeczywiście przeważają. Dominującą wartością w przestrzeni publicznej jest bowiem w Japonii harmonia (wa) i unikanie sprawiania kłopotu innym (meiwaku o kakenai). Mam głęboki szacunek dla kultury i duchowości japońskiej.

Nie róbmy więc faktycznie gejszom zdjęć na ulicy. Nawet przypadkiem, tudzież za zgodą, ale niepoznanych, nawet zamazanych (brak identyfikacji osoby), nawet w dozwolonym miejscu (zakazy dotyczą różnego rodzaju dotyczy prywatnych czy głównych ulic publicznych, nie pobocznych jak w moim przypadku). Dodam, że nie za bardzo można być pewnym kto jest gejszą, a kto nie, bo niektóre japońskie turystki poddają się profesjonalnemu malowaniu i przebieraniu (sesje henshin) i też przechadzają się uliczkami i chętnie pozują do zdjęć" – czytamy.

instagramCzytaj też:
Zwrot ws. Kanał Zero TV. "Pozostajemy zainteresowani"
Czytaj też:
Skargi na program TVN z celebrytkami. "Publiczne nękanie"

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: DoRzeczy.pl