"Wieczna blizna". Dziennikarka o stracie męża w katastrofie smoleńskiej

"Wieczna blizna". Dziennikarka o stracie męża w katastrofie smoleńskiej

Dodano: 
Dziennikarka Joanna Racewicz
Dziennikarka Joanna Racewicz Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Joanna Racewicz w rocznicę katastrofy smoleńskiej opublikowała poruszający wpis. 16 lat temu zginął jej mąż.

10 kwietnia 2010 r. na lotnisku w Smoleńsku rozbił się rządowy samolot Tu-154M. Zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński wraz z małżonką Marią Kaczyńską, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, a także wielu urzędników państwowych, wojskowych i duchownych. Delegacja leciała do Rosji na obchody rocznicowe zbrodni katyńskiej. W piątek przypada 16 rocznica tamtych tragicznych zdarzeń.

Joanna Racewicz o katastrofie smoleńskiej. "Dzieli życie jak Rubikon"

W katastrofie smoleńskiej zginął również Paweł Janeczek. Był porucznikiem Biura Ochrony Rządu i szefem ochrony prezydenta Lecha Kaczyńskiego. 10 kwietnia 2010 r., po zamianie z kolegą, znalazł się na pokładzie samolotu 154-M, który rozbił się w Smoleńsku. Żona Janeczka, Joanna Racewicz, opublikowała z okazji kolejnej rocznicy jego śmierci osobisty wpis.

"Kwiecień. Wieczna blizna. Pęknięcie. Dzieli życie jak Rubikon. Tnie oddech na pół. I znów zabiera do dnia, do tej jednej chwili, w której zatrzasnął się świat" – napisała krótko Joanna Racewicz na Instagramie.

instagram

Tak dowiedziała się o śmierci męża

Kilka lat temu Joanna Racewicz podzieliła się wspomnieniami chwili, kiedy usłyszała o tragicznej śmierci swojego małżonka. Gdy dotarła do niej ta wiadomość, była tuż po wywiadzie z Anią Dąbrowską w programie "Dzień Dobry TVN".

– Zaczęłam dzwonić do Pawła. Jego telefon był wyłączony, nie odbierał. Był sygnał jak przy trybie samolotowym. Zadzwoniłam do jego kolegi, który odebrał. Dziwna wymiana zdań: "Poczekaj, sprawdzam". Zrozumiałam, że on jest na tym pokładzie – wspominała dziennikarka w rozmowie ze "Światem Gwiazd".

– To nie była jego kolej. Miał dwa tygodnie później lecieć do Nowego Jorku z prezydentem, ale zamienił się z kolegą, bo chciał być na urodzinach syna – podkreśliła. – Zresztą była taka rozmowa między nami: "Co wybrać, Joasiu?". "A chcesz być, kochanie, na urodzinach syna?", "No pewnie!". "To bierz Smoleńsk". Kilka dni później ten kolega, z którym się zamienił, niósł na ramieniu jego trumnę, płacząc jak bóbr – wspominała.

Czytaj też:
Rocznica katastrofy smoleńskiej. Prezydent Nawrocki upamiętnił ofiary
Czytaj też:
Nie żyje Jacek Magiera. Znany trener miał 49 lat

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: DoRzeczy.pl