Porwano matkę znanej dziennikarki. Rozważane są najgorsze scenariusze

Porwano matkę znanej dziennikarki. Rozważane są najgorsze scenariusze

Dodano: 
Amerykańska dziennikarka Savannah Guthrie
Amerykańska dziennikarka Savannah Guthrie Źródło: PAP/EPA / Carlos Ortega
Trwają poszukiwania Nancy Guthrie, matki znanej dziennikarki. Służby nie wykluczają najgorszych scenariuszy.

1 lutego amerykańskie media obiegła informacja o tajemniczym zaginięciu Nancy Guthrie. Kobieta jest matką znanej dziennikarki NBC – Savannah Guthrie, która od 2012 roku prowadzi poranne pasmo śniadaniowe "Today". Ostatni raz była widziana 31 stycznia. Śledczy od początku podejrzewali, że matka prezenterki mogła zostać porwana. 3 lutego policja wydała oświadczenie, w którym dom zaginionej określono jako "miejsce zbrodni". Przyznano również, że zabezpieczono w nim "dowód biologiczny DNA". Nie sprecyzowano jednak wówczas jakiego dokładnie rodzaju to ślad.

Savannah Guthrie i jej bliscy zwracali się do porywaczy i zadeklarowali, że są nawet gotowi zapłacić okup.

Nowe informacje ws. zaginięcia matki Savannah Guthrie

Teraz portal Page Six poinformował, że w niedzielę służby ponownie przeszukały dom zaginionej w poszukiwaniu tropów. Na zdjęciach, które wyciekły do mediów, widać jak funkcjonariusze badają właz kanalizacyjny. Jak zauważa serwis, oznacza to, że policja nie wyklucza nawet najgorszych scenariuszy i poszukiwania ciała Nancy Guthrie. Page Six zauważa również, że policjanci stale przebywają w domu mamy prezenterki i patrolują okolice.

W rozmowie z portalem, wypowiedziała się na ten temat Tracy Walder, była agentka FBI i CIA, która obecnie spełnia się jako twórca internetowy. Była funkcjonariuszka przeanalizowała całą sprawę, w tym list z żądaniem okupu. Jej zdaniem, 84-letnia Nancy mogła być śledzona już dużo wcześniej, a sama akcja nie wydaje się spontaniczna, lecz szczegółowo zaplanowana.

"Wyraźnie wiedzieli, co robić. Ktoś dobrze się przygotował i głęboko to wszystko przemyślał. Nie sądzę, że ktoś pewnego dnia wstał rano i stwierdził: "Zrobię tak i tak", tylko: "Tak zaszyfruję maila, takiego VPN-a użyję". Ktoś starannie to zaplanował. Wiedzieli, że przepływ bitcoinów trudniej śledzić, dlatego używają tej metody. Wiadomo, że nie ma rzeczy niemożliwych, ale to zawsze daje im więcej czasu. (...) Sposób komunikacji to kolejny problem, bo jest zupełna cisza i przekazano tylko dwie wiadomości, a to prawie nic. To celowe działanie. Coś czuję, że ktoś się boi, że zostanie złapany – i najlepiej, żeby stało się to jak najszybciej. W tym właśnie problem" – stwierdziła.

Tracy Walder szacuje, że porywacze nie celują w kwotę poniżej 5 mln dolarów.

"Gdy myślałam o liście od porywaczy i o tym, jak szczegółowo zaplanowano ten skok, spodziewałam się kwoty 5 milionów lub nawet wyższej. Gra musi być przecież warta świeczki" – oceniła.

Czytaj też:
Zaginęła matka znanej dziennikarki. Ślady krwi
Czytaj też:
TVP jej nie chciała. Kontrowersyjna celebrytka w konkurencyjnej stacji

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: Page Six