Awantura po wywiadzie. Zaskakujące stanowisko dziennikarki

Awantura po wywiadzie. Zaskakujące stanowisko dziennikarki

Dodano: 
Prowadząca Małgorzata Ohme
Prowadząca Małgorzata Ohme Źródło: PAP / Mateusz Marek
Po burzy wokół Ewy Woydyłło głos zabrała Małgorzata Ohme. Nie ma wątpliwości, że doszło do nieporozumienia.

Ewa Woydyłło, psycholog i terapeutka uzależnień, gościła w podcaście "Return" na kanale Trzeci Serwis. – Ona wyskoczyła jako taka gwiazda i jeszcze wykreowała się na taką rozumną, dojrzałą, mądrą dziewczynę. A jest prawdopodobnie głupiutka, wystraszona. Sama nie rozumie tego, co się dzieje – mówiła w rozmowie z Lechem Sidorem o Idze Świątek. – Przypuszczam, że ona się wypaliła, że tenis wystarczył jej na kilka lat spektakularnego wspinania się. Rozbłysła jak gwiazda, a teraz już nią nie jest, jest spadającym meteorem. I ciągle spada, spada – dodawała.

Jej słowa odbiły się szerokim echem w przestrzeni publicznej, a psycholog spotkała się z lawiną krytycznych komentarzy.

Małgorzata Ohme broni Ewy Woydyłło

W obliczu internetowej nagonki na 87-letnią ekspertkę, w jej obronie postanowiła stanąć psycholog i dziennikarka Małgorzata Ohme. We wpisie odniosła się do wieloletniej znajomości z Woydyłło i podkreśliła, że intencje autorki kultowych poradników mogły zostać całkowicie opacznie zinterpretowane.

"Znam Ewę Woydyłło od wielu lat. Wiem, jak bardzo angażuje się w to, co robi, i wiem też, jak ogromną sympatią od dawna darzy Igę Świątek oraz jak uważnie śledzi tenis. Dlatego nie potrafię uwierzyć, że jej intencją było umniejszenie Idze czy podważenie jej wartości. Czy użyła niefortunnych słów? Tak. Uważam, że określenia takie jak "głupiutka" czy wypowiedź o Sabalence nie powinny paść. Jednocześnie nie potrafię zgodzić się z tym, że kilka zdań przekreśla pięćdziesiąt lat pracy, tysiące osób, którym pomogła, i książki, które dla wielu były ważnym wsparciem" – napisała Ohme.

"Mam wrażenie, że jako społeczeństwo mamy skłonność do bardzo szybkiego odbierania ludziom autorytetu. Na szacunek pracuje się latami – wiedzą, doświadczeniem, odpowiedzialnością, kolejnymi publikacjami. A stracić go można w kilka sekund. I wtedy często zapominamy, że ta wiedza, ten dorobek i wszystko, co wcześniej stworzył dany człowiek, nie przestają istnieć" – zauważyła dziennikarka.

"Czytam komentarze o wyrzucaniu książek Ewy. I myślę sobie, że naprawdę szkoda byłoby uznać, że wartościowe treści przestały być wartościowe tylko dlatego, że ich autorka popełniła publiczny błąd. Słowo "głupiutka" odebrałam bardziej jako niefortunne określenie starszej osoby, która chciała powiedzieć: "naiwna", "zbyt ufna", „za bardzo wierząca ludziom", niż jako próbę obrażenia Igi. Mogę się mylić, ale znając Ewę, nie odczytałam w tym pogardy. Bardziej niezręczność. Myślę też o tym z perspektywy dziennikarki. Gdybym siedziała naprzeciwko Ewy i usłyszała takie słowa, nie zostawiłabym ich bez dopowiedzenia. Zapytałabym po prostu: "Ewo, co masz na myśli?" Czasem jedno pytanie pozwala zrozumieć więcej niż setki komentarzy. Mam poczucie, że dziś zbyt rzadko próbujemy zrozumieć intencję, a zbyt szybko wydajemy wyroki" – zakończyła swój wpis.

instagram Czytaj też:
Dziennikarze zostają w Polsacie. Dostali nowe zadanie
Czytaj też:
"Tak źle jeszcze nie było". Znana dziennikarka ujawnia prawdę

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: DoRzeczy.pl