Marcin Dobski zamieścił na swoim profilu @szachmad, na platformie X post, w którym sugerował, jakoby reporter TVN24 Mateusz Półchłopek pojawił się w filmie sprzed 10 lat, na którym widać było, jak dwaj mężczyźni grzebali w kontenerach ze śmieciami. Dziennikarz miał rzekomo podrzucać puste butelki po alkoholu przed budynkiem, w którym nocowali policjanci, aby zasugerować, że funkcjonariusze pili podczas papieskiej wizyty, gdy byli zakwaterowani w akademikach Politechniki Częstochowskiej. Tymczasem "Dziennik Zachodni" ustalił, że na nagraniu widać innych reporterów, a nie Mateusza Półchłopka. Reporter, o którym wspomina Dobski, to medialny bohater głośnej konferencji prasowej z udziałem prezydenta w Przemyślu. To jemu Karol Nawrocki w ostrych słowach zarzucił brak uwagi.
Gdy o sprawie fałszywej informacji zrobiło się głośno, Marcin Dobski opublikował przeprosiny. Ich forma jednak jeszcze bardziej rozzłościła środowisko dziennikarskie.
Marcin Dobski podał nieprawdziwą informację. Ostra reakcja dziennikarzy
Pierwsze przeprosiny pojawiły się na koncie Dobskiego 27 marca rano. Napisał, że dołączył do grona "najwybitniejszych dziennikarzy w Polsce", bo ci także nieraz się mylili, oraz że ma coraz "większą siłę rażenia" i musi być bardziej ostrożny. Dodał, że Mateuszowi Półchłopkowi, "całkiem sprawnie" udało się odwrócić uwagę od "skandalu pedofilskiego w partii Tuska".
Oświadczenie spotkało się z ostrą reakcją niektórych dziennikarzy. "Takich »przeprosin« jeszcze nie widziałem. Mamy tak przejść do porządku dziennego? Marcin Dobski wczoraj postanowił zniszczyć człowieka. Wymazać go z zawodu i utrudnić życie" – skomentował Paweł Figurski z Zero.pl.
Pierwszy wpis zniknął, a po południu na koncie Dobskiego pojawiło się drugie oświadczenie, skierowane już bezpośrednio do reportera TVN24. "Przepraszam cię Mateuszu @M_Polchlopek za błędną sugestię, że brałeś udział w incydencie sprzed 10 lat. Pochopnie przesądziłem, że to ty możesz być na tym nagraniu. Oparłem się na wiarygodnych dla mnie źródłach, ale słaba jakość nagrania i mój pośpiech sprawiły, że skrzywdziłem cię, chociaż nie to było moją intencją. Zawsze kieruje się rzetelnością i dotychczas nie popełniłem takiego błędu. Przepraszam, jeszcze raz" – zaznaczył dziennikarz TV Republika.
To jednak nie uspokoiło nastrojów wokół sprawy.
"Ty nie robiłeś tu dziennikarstwa – gdzie błędy zdarzają się i będą się zdarzać, jak w każdej innej profesji – a tworzyłeś hejt. Nie sprawdziłeś również, co tam tak naprawdę nasza ekipa robiła. Czyli: niczego nie sprawdzałeś, pobiegłeś szczuć" – ocenił Robert Zieliński, dziennikarz Tvn24.pl.
"Obrzuciłeś człowieka gó*nem i bajdurzysz, że się źle tłumaczył? Hipokryzja level master, tfu" – dodawał Konrad Bagiński z INNPoland.pl.
"A potem prawicowi politycy się oburzają, że nie zgadzamy się, by takich ludzi jak Dobski nazywać dziennikarzami" – komentował Szymon Ratajczak, współpracownik Eurosportu.
"To nie jest przypadek, to już jest recydywa"
Niektórzy dziennikarze zaczęli również przypominać sytuacje, w których sami mieli paść ofiarą fałszywych informacji przekazanych przez Dobskiego.
Jakub Wiech przypomniał, że Dobski zarzucił mu "relacje z Gonzalezem/Rubcowem – agentem rosyjskim". "Nie dołożyłeś żadnych starań dziennikarskich, żeby jakkolwiek to zweryfikować – a wystarczyło napisać do mnie z jakimkolwiek pytaniem, żebym Ci wyjaśnił, że to bujda, gość, który Ci to powiedział, po prostu się na mnie odgrywa za to, że nakryłem go na nagminnym plagiacie. Zamiast tego wolałeś publicznie rzucić błotem" – napisał.
Mariusz Sepioło, dziennikarz TVP oświadczył, że ze strony dziennikarza TV Republika padały oskarżenia pod adresem redakcji "Raportu Specjalnego" TVP, dotyczące tego, że, w przerwie między ramówkami stacji, dziennikarze nie pracują, ale pobierają wynagrodzenie. "To nie jest przypadek, to już jest recydywa" – ocenił.
Czytaj też:
Nowy program w Kanale Zero. Dziennikarz TVN24 grzmi: Wymyślcie własną nazwęCzytaj też:
"Żydowska ku**a". Będzie pozew przeciwko byłej gwieździe TVP Info
