Kolejny wielki powrót do TVP? "Jestem człowiek z mediów publicznych"

Kolejny wielki powrót do TVP? "Jestem człowiek z mediów publicznych"

Dodano: 
Dziennikarka Monika Richardson
Dziennikarka Monika Richardson Źródło:PAP / Marcin Gadomski
Richardson przyznała, że jeśli wróci do telewizji, to będą to media publiczne. Co myśli o nowych władzach TVP?

Zmianę na polskiej scenie politycznej z entuzjazmem przyjęło wielu rodzimych celebrytów. Wśród nich nie zabrakło Moniki Richardson, która nie ustawała w atakowaniu rządów PiS, odkąd została zwolniona z TVP. Jeszcze przed rewolucją wprowadzoną przez nowy rząd w mediach publicznych, celebrytka opublikowała na Instagramie zdjęcie Donalda Tuska i Rafała Trzaskowskiego. W jej wpisie padły skandaliczne słowa o osobach zatrudnionych w TVP. "Bardzo lubię tych dwóch panów. (...) mam poczucie, że moja ojczyzna jest w dobrych rękach. A pracy jest dużo, trzeba posprzątać. Proponuję zacząć od mediów publicznych. Tu nawet deratyzacja by się przydała" – napisała na Instagramie.

W najnowszym wywiadzie Monika Richardson ocenia nowe władze TVP i mówi o potencjalnym powrocie do mediów publicznych.

Monka Richardson wróci do TVP? "Jeżeli miałabym wracać do telewizji, to tylko do mediów publicznych"

W rozmowie z agencją Newseria Lifestyle Monika Richardson wyznała, że rozważyłaby powrót do telewizji. Dziennikarka prowadzi obecnie własny biznes.

– Jestem właścicielką małego biznesu i na razie na tym się skupię. Natomiast jeżeli bym miała wracać do telewizji, to tylko do mediów publicznych, bo ja jestem człowiek z mediów publicznych i chyba się nie uda przesadzenie mnie do mediów komercyjnych, zresztą były już takie próby podejmowane – zdradziła. – Trzymam bardzo kciuki za kolegów na Woronicza, ale wiem, że w tej chwili operują w arcytrudnych warunkach i są pod obstrzałem wszystkich stron sceny politycznej i życia publicznego – dodała.

Dziennikarka o nowych władzach: Panuje większy chaos, niż zakładałam

Richardson nie szczędziła przy tym krytyki nowym władzom stacji, źle oceniając ich brak przygotowani do przejęcia mediów publicznych.

– Wydaje mi się, że panuje nieco większy chaos niż to, co zakładałam. Miałam wrażenie, że ekipa, która przyjdzie po PiS-ie do Telewizji Polskiej, będzie miała klarowną politykę czy strategię wprowadzania zmian. A jednak wydaje mi się, że takiej strategii nie ma, z różnych przyczyn pewnie, ale bardzo mocno trzymam kciuki za to, żeby sytuacja się uspokoiła i żeby wyszli na prostą. Nie mam pojęcia, ile czasu na to potrzebują – stwierdziła.

Richardson zaskakuje ws. zarobków w Telewizji Polskiej

Krótko po tym, jak poseł Dariusz Joński upublicznił wynagrodzenia szefów Telewizji Polskiej, w rozmowie z Pudelkiem głos na temat zarobków w TVP zabrała Monika Richardson, która przez wiele lat była związana ze stacją, a od kwietnia 2013 do listopada 2019 roku współprowadziła program "Pytanie na śniadanie". Dziennikarka zaskoczyła, mówiąc o wysokości swojego wynagrodzenia.

– Niewiele pamiętam, bo od czterech lat tam nie pracuję, ale moja stawka za "Pytanie na śniadanie" to było 1200 złotych brutto za ten trzygodzinny program. My wtedy strasznie się burzyliśmy, bo wydawało nam się to mało, zważywszy, że mieliśmy po 4, góra 5 dyżurów miesięcznie – zdradziła.

– Jak odchodziłam, to PiS już nam dał podwyżkę do 1800 złotych. Byli jak zwykle równi i równiejsi, więc ci najrówniejsi mieli 2000 złotych brutto. Ja pierwszy raz w TVP pracowałam za darmo i w ogóle nie pytałam o żadne pieniądze. Jak dostałam pierwsze 500 złotych za wydanie "Studia dwójki", to myślałam, że w rękę pocałuję księgową, która mi te pieniądze wypłacała – podkreśliła.

Czytaj też:
Dziennikarz w ciężkiej depresji po zwolnieniu z TVN. "Dotarłem do dna"
Czytaj też:
Znany dziennikarz jednak zostaje w TVP. Do grudnia prowadził "Panoramę"

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: se.pl / Newseria Lifestyle