Zwolniono ją z Polsatu w atmosferze skandalu. "Teraz jest różnie"

Zwolniono ją z Polsatu w atmosferze skandalu. "Teraz jest różnie"

Dodano: 
Prezenterka Karolina Gilon
Prezenterka Karolina Gilon Źródło: PAP / Wojciech Olkuśnik
Karolina Gilon przyznała, jak zwolnienie z Polsatu i brak stałego kontraktu w telewizji wpłynął na jej finanse.

W lipcu 2025 roku Polsat potwierdził, że wystartowały zdjęcia do kolejnej edycji programu "Ninja vs. Nijna", która jesienią 2024 roku zadebiutowała na antenie stacji. W gronie gospodarzy zabrakło wówczas wieloletniej prowadzącej show – Karoliny Gilon. Stacja tłumaczyła, że zmiana formuły programu wymagała rezygnacji z wywiadów z uczestnikami, które prowadziła prezenterka. Kilka dni później w mediach społecznościowych Gilon pojawiło się nagranie, na którym widać ją w samochodzie, zalaną łzami. "Kiedy po macierzyńskim chcesz wrócić do pracy, ale okazuje się, że nie ma już dla ciebie miejsca" – można było przeczytać w opisie filmiku.

Głos w sprawie zabrał też Polsat. W oświadczeniu przekazano, że decyzja o zwolnieniu nie miała nic wspólnego z urlopem macierzyńskim prezenterki, a wiązało się z wynikami oglądalności i preferencjami widzów stacji.

Koniec telewizyjnej stabilizacji Karoliny Gilon. Tak radzi sobie poza ekranem

Karolina Gilon nie rezygnowała z marzeń o powrocie na ekrany. Jedną z okazji do ponownego zaistnienia w telewizji był casting na prowadzącą "Mam talent!" w TVN. Ostatecznie angaż otrzymała jednak Paulina Krupińska. Jak ustalił Pudelek, celebrytka dostała także propozycję udziału w czwartej edycji "Królowej przetrwania". Tym razem miała wystąpić w roli uczestniczki, ale oferta nie przypadła jej do gustu.

W mediach społecznościowych Gilon pokazuje między innymi zagraniczne podróże, zaręczyny i plany budowy domu. Brak stałego miejsca przed kamerami stał się dla niej nową sytuacją, zwłaszcza że razem z partnerem, Mateuszem, wychowują małe dziecko. O codzienności bez regularnego kontraktu telewizyjnego opowiedziała w rozmowie z Damianem Glinką w podcaście Pudelka. Dziennikarz zapytał ją, czy brak zleceń wpłynął na jej płynność finansową.

– Oczywiście, że takie rzeczy są bardzo odczuwalne. To dawało mi taki spokój, pewność, bo jednak pracowałam i zarabiałam pieniądze i wiedziałam, że mam pracę. A teraz jest różnie – raz jest lepiej, raz jest słabiej i trzeba się do tego dostosować – przyznała.

– Taka praca na etat, można powiedzieć, zawsze daje nam spokój. Tylko że jestem też taka, że ja zawsze sobie w życiu radziłam. Plus Mateusz też pracuje, więc dajemy radę. No, on ma lepszy miesiąc czasem, ja mam lepszy miesiąc i po prostu jakoś to sobie razem łączymy – wyjaśniła. – Z głodu nie umieramy i na pewno nikt w mojej rodzinie z głodu nie umrze, więc sobie radzimy. Jest okej – podsumowała.

Czytaj też:
"Seryjna produkcja tandety". Znany muzyk nie wytrzymał
Czytaj też:
Polityk zakpił z nowej produkcji Netfliksa. Wybuchła burza

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: Pudelek.pl