Piosenkarka przerywa milczenie po akcie oskarżenia. "Przychodzi mój czas"

Piosenkarka przerywa milczenie po akcie oskarżenia. "Przychodzi mój czas"

Dodano: 
Piosenkarka Dorota R. usłyszała zarzuty
Piosenkarka Dorota R. usłyszała zarzuty Źródło: PAP / Marcin Obara
Prokuratura Okręgowa w Warszawie przedstawiła piosenkarce Dorocie R. zarzuty. Piosenkarka wydała oświadczenie.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie przedstawiła Dorocie R. zarzut pomocnictwa w udaremnieniu zaspokojenia wierzycieli na kwotę 12 mln 293 tys. 161 zł i 10 gr. Głównym oskarżonym w sprawie jest jej były mąż, Emil S.

"W przedmiotowej sprawie wydano szereg postanowień o zabezpieczeniu majątkowym na gotówce, roszczeniach cywilnych, nieruchomościach, samochodach, zegarkach na łączną kwotę ponad 12 mln zł i prawie 60 tys. euro. Czyny zarzucane Emilowi S. zagrożone są karą pozbawienia wolności do lat 10, czyny zarzucane Dorocie R. zagrożone są karą pozbawienia wolności do lat 5, zaś Annie S. i Agnieszce C.-D. do lat 10" – przekazano w komunikacie prokuratura.

Doda przerywa milczenie. "To był jakiś koszmar"

Niedługo po tym, jak opublikowano oświadczenie prokuratury, głos w sprawie zabrała w swoich mediach społecznościowych sama piosenkarka. Co ciekawe, jest zadowolona, że będzie musiała stawić się w sądzie.

– W końcu mogę, chociaż brzmi to paradoksalnie dla ludzi, którzy nie mają do czynienia na co dzień z sądami, w końcu odetchnąć z ulgą, bo to jest ten czas, w którym nareszcie mogę zacząć się bronić w sądzie. Ponad 5 lat na to czekałam, odkąd prokuratura weszła mi do domu, zabrała mi moje oszczędności na poczet długów mojego byłego męża, który miał wtedy ponad 200 zarzutów i został zatrzymany oraz tymczasowo aresztowany. Zostałam obarczona abstrakcyjnymi rzeczami, z którymi nigdy nie miałam nic wspólnego. Nikt nie chciał mnie słuchać, stawiane były tezy, wysyłane od razu do mediów, nagonka, lincz, i w końcu po tylu latach przychodzi mój czas – stwierdziła Doda na InstaStories.

W dalszej części swojego oświadczenia, stwierdziła, że stawiane przez prokuraturę zarzuty nie mają potwierdzenia w faktach. Jak dodała, cieszy się, że w końcu będzie mogła zaprezentować własną wersję wydarzeń.

– Mimo że Urząd Skarbowy po dwóch latach śledztwa stwierdził, że moje pieniądze są moje i nie pochodzą z żadnego przestępstwa, prokuratura i tak utrzymywała swoje stanowisko. Jakieś abstrakcyjne rzeczy, łącznie z tym, że chcę uciec z Polski, jak zaczynałam program "12 kroków do miłości", oraz że kupiłam dom na Malcie. Nigdy nie miałam żadnego domu na Malcie i nie chcę mieć. To był jakiś koszmar, więc cieszę się, że w końcu sprawa trafia do sądu, że ten akt oskarżenia po paru latach w końcu trafia tam, gdzie powinien trafić dużo, dużo wcześniej, i że w końcu jest ten czas, żebym mogła zacząć przedstawiać moją wersję wydarzeń w sądzie – podkreśliła piosenkarka.

– Trzymajcie za mnie kciuki i pamiętajcie, tak jak w przypadku Michała Wiśniewskiego, że nic nie jest takie czarno-białe, jak się wydaje, i naprawdę oskarżanie i ocenianie ludzi tylko i wyłącznie przez pryzmat jednej strony forsowanej w mediach jest bardzo niesprawiedliwe. Najważniejsze jest czekać do końca, a uwierzcie mi, że będą mocne zwroty akcji – dodała.

Czytaj też:
Kanał Zero rozbił bank. Stanowski pokazał wyniki
Czytaj też:
"To jest kpina z ludzi. Ja odpadłem". Stanowski nie może uwierzyć

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: DoRzeczy.pl