Jan Piński to polski twórca internetowy, znany głównie z działalności w mediach niezależnych oraz publikacji dotyczących polityki i służb specjalnych. Jest też właścicielem wydawnictwa Instytut Zarządzania Informacją, w którego dorobku znajduje się m.in. głośna książka Aleksandry Sarny, "Debil. Studium przypadku", o prezydencie Andrzeju Dudzie. Działalność Pińskiego jest często krytykowana za kontrowersyjny styl i brak rzetelności dziennikarskiej.
Piński w najnowszym wpisie na platformie X opublikował "dokument", potwierdzający rzekomą współpracę Roberta Mazurka z CBA w celu inwigilowania innych dziennikarzy. Internauci szybko zauważyli, że jest to wytwór sztucznej inteligencji.
Piński uderza w Mazurka:TW o pseudonimie "Echo"
"Jeden z najbardziej znanych polskich dziennikarzy, Robert Mazurek, w 2019 roku pracował jako tajny współpracownik CBA o pseudonimie „Echo”. W ramach operacji o kryptonimie MEDIA-POL-2019 przez osiem miesięcy inwigilował środowisko dziennikarskie i polityczne. Za współpracę otrzymał 250 tysięcy złotych gotówką. Pieniądze zostały mu wypłacone 21 października 2019 roku około godziny 21:00 w lokalu kontaktowym „Fala” przy ulicy Fala 92 w Warszawie. Kwota w banknotach 500 i 200 złotych, podzielona na 10 paczek, znajdowała się w dwóch czarnych torbach podróżnych marki Travelite. Wreczenie nadzorowała podinspektor Marta S. (zastępca dyrektora Departamentu Operacji Specjalnych CBA), a osobiście przekazał je nadinspektor Krzysztof T. (legitymacja służbowa CBA 16745)" – czytamy w nowym wpisie Jana Pińskiego.
"W ramach zadania przekazał służbom 192 notatki operacyjne, 62 nagrania audio z prywatnych spotkań i wywiadów, 34 analizy kontaktów sieciowych, 16 szczegółowych raportów oraz 8 nagrań wideo wykonanych ukrytą kamerą. Materiały dotyczyły między innymi redakcji RMF FM, TVN, Gazety Wyborczej i Polskiego Radia, nieformalnych powiązań dziennikarzy z politykami oraz potencjalnych źródeł finansowania niektórych mediów. Celem operacji było dostarczenie władzy pełnego obrazu środowiska medialnego przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i do Sejmu. CBA oceniło współpracę Mazurka jako wysokiej jakości, podkreślając wysoki stopień dyskrecji i lojalności.
"Za ćwierć miliona złotych jeden z najbardziej pyskujących „niezależnych” dziennikarzy pomagał PiS-owi inwigilować własne środowisko, żeby partia mogła łatwiej utrzymać się przy władzy. (...) To nie jest klasyczne dziennikarstwo. To przykład zawodowego szpicla w eleganckim opakowaniu" – skwitował Piński, publikując pismo, przypominające dawne dokumenty, pisane na maszynie do pisania.
Internauci wyśmiali Pińskiego. "Musisz uważniej tworzyć te fejki"
Zamieszczony "dokument" zawierał wiele nieścisłości, które szybko wychwycili użytkownicy X. Zwrócono uwagę m.in. na fakt, że łapówka w wysokości 250 tys. zł zmieściłaby się w niewielkim opakowaniu, więc dwie walizki byłyby zbędne. Pojawiły się w nim także nieistniejące ulice czy zmyślone stopnie służbowe w CBA.
"Musisz uważniej tworzyć te fejki"; "Janek. Następnym razem, gdy inspektor Cluseau będzie ci znowu opowiadać o podinspektorach i nadinspektorach w CBA spytaj go, czy wie to od Różowej Pantery. Bo te informacje o Mazurku to oczywiście od niej są"; "250 tys w takich banknotach to góra 15-20 cm stos. Co zatem było w tych dwóch torbach obok pieniędzy? Czyżby resztki godności i rozumu Pińskiego?"; "Widzę, że w 21 wieku CBA korzysta z maszyn do pisania"; "Rozkłada na łopatki. Zwłaszcza te dowody, które każdy w domu może sobie na swoim komputerze zrobić" – piszą rozbawieni internauci.
Piński na początku kwietnia oskarżał już w mediach społecznościowych dziennikarzy o płatną współpracę ze służbami specjalnymi. Wojciech Czuchnowski z "Gazety Wyborczej" i Jacek Harłukowicz z Onetu zażądali przeprosin od Pińskiego, ostrzegając, że podejmą kroki prawne. Przeprosiny zostały opublikowane.
Czytaj też:
"Zaburzony bajkopisarz". Stanowski odpowiada na ataki dot. pieniędzyCzytaj też:
Skandaliczna książka o prezydencie. Prokuratura: Znieważenie głowy państwa
