Krzysztof Stanowski opublikował materiał, w którym odpowiada na pytania nurtujące widzów Kanału Zero. Część z nich dotyczyła dziennikarzy, którzy nie pracują już w tym medium.
Stanowski o Mellerze: Mam żal
Jeden z internautów zapytał Stanowskiego, o to, czy zakłada powrót politycznego formatu w niedziele, a także ponowne zatrudnienie Marcina Mellera. O ile opcji przywrócenia programu twórca Kanału Zero nie wyklucza, o tyle, jeśli chodzi o współpracę z dziennikarzem, był zdecydowany.
– Marcin Meller już do nas nie wróci. Mówiąc szczerze mam do niego lekki żal za to, w jaki sposób pożegnał się z Kanałem Zero. Rozumiem, że w czasie kampanii prezydenckiej mógł się czuć niekomfortowo, chociaż moim zdaniem, to nie on czuł się niekomfortowo, tylko ludzie wokół niego wbili mu to do głowy. Powiedział, że na czas kampanii zawiesza, a potem zdecyduje czy w ogóle wróci. I ok, każdy decyduje o swoim zawodowym życiu – zaczął twórca Kanału Zero.
– To, co mnie wewnętrznie zabolało w tej współpracy, to to, ze spełnialiśmy wszelkie jego oczekiwania, zachcianki, żądania. Pamiętam jak byłem na obiedzie ze współpracownikami. Siedzę, jem pizze czy makaron i widzę, że dzwoni Marcin Meller. Wyciszyłem i chciałem oddzwonić, jak będziemy wracać. Wziąłem dwa kęsy, minęły trzy minuty i nagle mówią: Meller wrzucił oświadczenie, że odszedł z Kanału Zero, że zrezygnował ze współpracy. Mógł mi dać godzinę, żeby oddzwonił, żebym dowiedział się o tym nie z Instagrama, tylko od niego. Zwłaszcza, że współpraca układała się spoko i nie było powodu, żeby tego rodzaju przedstawienie robić w nagłym trybie – zdradził Stanowski.
Odejścia z Kanału Zero. "Spadochroniarze"
Krzysztof Stanowski był również pytany o to, czy żałuje, że zatrudnił kogoś w Kanale Zero.
– Żałuję, że zdarza mi się zatrudniać spadochroniarzy. Ludzi, którzy bez żadnej identyfikacji z tą firmą przychodzą, żeby sobie na chwilę dorobić, a przy każdym najmniejszym kryzysie natychmiast uciekają – stwierdził.
Wspomniał w tym konteśkcie o ostatnich odejściach z poranka – Piotra Połacia i Agnieszki Kołodziejskiej.
– Postrzegam ich jako spadochroniarzy, którzy ani niczego od tej firmy nie potrzebowali, ani ta firma nie potrzebowała niczego od nich. Takie zwykłe medialne małżeństwo z rozsądku – ja ci zapłacę, a ty wykonasz swoją pracę. Lubię pracować z osobami, z którymi ja się trochę identyfikuję, a oni ze mną. Tutaj była ucieczka przy pierwszym lepszym kryzysie. Moim zdaniem ucieczka wynikająca z tego, że wokół tych osób jest środowisko, które wywiera na nich presję – ocenił.
– Mam pytanie do tych osób, które odeszły, czy im nie wstyd wobec tych osób, które zostały. Że im pokazali taką rzekomą wyższość. Naprawdę uważacie, że ludzie, którzy tu pracują, z którymi chodziliście na imprezki, są putinistami, że to jest prorosyjskie medium? Nie uważacie tak, tylko na tę chwile wygodnie wam było tak uważać, by wasi koledzy i koleżanki przestali wam truć d*pę – dodał.
Czytaj też:
Kontrowersyjny cykl w Kanale Zero bez reklam. "Nie utożsamiamy się"Czytaj też:
"Kawał tępego ch**a z ciebie". Dziennikarz awanturował się na drodze
