Dokument, datowany na 14 stycznia, to formalny wniosek o ukaranie do sądu. Z treści pisma wynika, że Policja zarzuca Rachoniowi dwa wykroczenia, do których miało dojść 31 stycznia 2025 roku w Warszawie.
Rachoń: Eksperci za nasze podatki
Pierwszy zarzut dotyczy naruszenia art. 11 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym, według Policji dziennikarz miał iść jezdnią, mimo że powinien korzystać z chodnika lub drogi dla pieszych. Drugi zarzut dotyczy z kolei naruszenia art. 14 ust. 8 PoRD, czyli korzystania z telefonu lub innego urządzenia elektronicznego podczas przechodzenia przez jezdnię.
Sam dziennikarz nie pozostawił na sprawie suchej nitki. W swoim komentarzu na X uderzył w Policję, sugerując, że funkcjonariusze poświęcają czas na sprawy marginalne, zamiast zajmować się realnymi zagrożeniami. "Cieszę się, że eksperci sekcji wykroczeń wydziału ruchu drogowego Komendy Stołecznej Policji za nasze podatki spędzają pożytecznie długie godziny służby. Z całą pewnością żaden przełożony nie naciskał w sprawie zajęcia się tą palącą sprawą. Szykuje się fascynujący proces sądowy" – napisał.
KSP: Nie mogliśmy tego zbagatelizować
I tu następuje zwrot akcji. Do wpisu Rachonia niespodziewanie odniosła się sama Policja, publikując własny komunikat w mediach społecznościowych. Według KSP, w lutym 2025 roku do wydziału ruchu drogowego wpłynęło zawiadomienie od osoby trzeciej o podejrzeniu popełnienia wykroczenia. Funkcjonariusze mieli ustalić okoliczności zdarzenia i podejmować próby przesłuchania dziennikarza. Policja twierdzi, że kontakt z Rachoniem był utrudniony, a korespondencja została ostatecznie odebrana w jego miejscu pracy. Następnie miał się odezwać pełnomocnik dziennikarza, jednak do 14 stycznia bieżącego roku Rachoń nie stawił się, by złożyć wyjaśnienia, a później kontakt miał się urwać.
Policja tłumaczy we wpisie, że nie miała wyjścia. W komunikacie podkreślono, że funkcjonariusze nie mogli zignorować sprawy, ponieważ "prawo powinno być stosowane jednakowo wobec wszystkich". Kluczowy ma być także wątek formalny: zbliżał się termin karalności czynu, więc sporządzono wniosek o ukaranie i przekazano go do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia. Jak dodano, zaniechanie mogłoby skutkować dla policjanta zarzutem niedopełnienia obowiązków.
Czytaj też:
Skandaliczne słowa rosyjskiego propagandysty. Sikorski: Rosyjski RachońCzytaj też:
Rachoń odpowiada na krytykę: Dlaczego nie nagłośniliście tego wcześniej?
