"Podłość, która sięga grobu". Dziennikarka nie wytrzymała

"Podłość, która sięga grobu". Dziennikarka nie wytrzymała

Dodano: 
Prezenterka Joanna Racewicz
Prezenterka Joanna Racewicz Źródło: YouTube / MamaDu
Dziennikarka Joanna Racewicz nie kryje oburzenia po komentarzach dotyczących jej małżeństwa i zmarłego męża.

Joanna Racewicz zabrała głos po fali komentarzy, które pojawiły się w internecie w związku z jej wpisem opublikowanym 1 listopada. Dziennikarka wspomniała w nim o zmarłym mężu, Pawle Janeczku. W odpowiedzi internauci zaczęli rozpowszechniać nieprawdziwe – jak podkreśla – informacje dotyczące ich związku. Racewicz nie zamierza pozostawić tych słów bez reakcji.

Joanna Racewicz o komentarzach dotyczących jej małżeństwa

Mąż dziennikarki zginął 10 kwietnia 2010 r. w katastrofie smoleńskiej. Od tamtej pory Racewicz regularnie wraca do wspomnień o Pawle Janeczku, podkreślając, jak ważne jest dla niej zachowanie pamięci o nim. Tym razem postanowiła jednak opowiedzieć nie tylko o żałobie, ale również o tym, co spotkało ją po publikacji wpisu.

"Na Święto Zmarłych napisałam o człowieku, którego NIE MA od ponad 16 lat. O moim mężu. O ojcu mojego syna. Naszego syna. Napisałam o pamięci. Nie o polityce. Nie o pieniądzach. Nie sądziłam, że pamięć może stać się przedmiotem publicznego sądu. W sekcji komentarzy pewnego portalu przeczytałam rzeczy, które trudno nazwać inaczej niż podłością i okrucieństwem" — napisała.

Racewicz wyjaśniła, że w komentarzach pojawiły się sugestie dotyczące rzekomego romansu, separacji oraz rozwodu. Jak zaznaczyła, autorzy tych wpisów przedstawiali niepotwierdzone historie jako fakty, choć – według dziennikarki – nie mieli żadnej wiedzy o jej prywatnym życiu.

"Plotki pokazywane jako fakty. Insynuacje. O separacji, rozwodzie, romansie. Opowieści o naszym życiu pisane przez ludzi, których nigdy w nim nie było. Do hejtu który dotyka mnie, przywykłam. Do podłości, która sięga grobu – nie. Zmarli nie mogą zaprotestować. Nie mogą się obronić. Dlatego ja to zrobię" – podkreśliła.

Dziennikarka tak tego nie zostawi

W kolejnym fragmencie wpisu Racewicz zwróciła się do osób, które publikowały komentarze. Zażądała przedstawienia dowodów, a nie powielania plotek i zasłyszanych opowieści. Zaznaczyła również, że pamięć o jej mężu i jego godność powinny być traktowane z szacunkiem.

"Jeżeli ktoś publicznie wypisuje oskarżenia, niech ma odwagę przedstawić dowody. Prawdziwe dowody. Nie domysły. Nie zasłyszane historie. Nie kolejne anonimy. Ktoś, kogo nie ma, kto zginął na służbie, wciąż ma prawo do poszanowania godności. O czym piszę po porozumieniu z moją kancelarią prawną" — zakończyła dziennikarka.

instagram Czytaj też:
Kłeczek pokazał to na antenie. KRRiT żąda wyjaśnień od Republiki
Czytaj też:
"Republika przejęła rynek telewizyjny". Stacja Sakiewicza deklasuje rywali

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: DoRzeczy.pl