Angelika Trochonowicz, znana jako Andziaks, odniosła się do doniesień dotyczących Wojciecha Kurowskiego. Ojczym influencerki jest poszukiwany listem gończym w związku z podejrzeniem oszustwa. W opublikowanym oświadczeniu gwiazda internetu zapewniła, że nie uczestniczyła w jego interesach, a przekonanie o jego niewinności opiera na osobistej relacji, a nie na dowodach. Nie ukrywała też, jak trudna jest dla niej cała sytuacja.
Andziaks przerywa milczenie ws. ojczyma. "Traktuję go jak tatę"
Wojciech Kurowski od lat jest obecny w życiu influencerki. Kiedy Angelika była dzieckiem, jej rodzice się rozstali, a gdy miała sześć lat, w rodzinie pojawił się jej przyszły ojczym. Andziaks wielokrotnie pokazywała go w swoich materiałach internetowych i mówiła o bliskiej relacji, jaka ich łączy.
Teraz, gdy nazwisko Kurowskiego znalazło się w policyjnej bazie osób poszukiwanych, influencerka zdecydowała się publicznie zabrać głos. Podkreśliła, że mężczyzna odegrał ważną rolę w jej życiu. "Jest to człowiek, który mnie wychował, którego kocham i traktuję jak tatę. Dał mi w życiu naprawdę ogrom, ogrom ciepła i dobra" – powiedziała.
Andziaks zaznaczyła jednocześnie, że jej uczucia nie powinny być traktowane jako dowód na niewinność Kurowskiego. Jak wyjaśniła, rozmawiała z nim o stawianych mu zarzutach, a on zapewniał ją, że nie popełnił zarzucanych mu czynów.
"Chcę wierzyć, że jest niewinny i że nie zrobił rzeczy, które są mu zarzucane, ale moja wiara wynika z miłości do niego, a nie z dowodów, z informacji w tej sprawie. Rozmawiałam z Wojtkiem na ten temat i zapewniał mnie, że jest niewinny. (...) Nie mam zamiaru tutaj was przekonywać, że jest on niewinny. Ja wierzę w jego niewinność. Nie chcę nikogo przekonywać, że znam prawdę, skoro jej tak naprawdę nie znam" – przyznała.
Influencerka odcina się od interesów Kurowskiego
W oświadczeniu Andziaks odniosła się również do komentarzy sugerujących, że wiedziała o sprawie wcześniej lub pomagała ojczymowi uniknąć odpowiedzialności. Zapewniła, że o podejrzeniach dowiedziała się z internetu, a działalność biznesowa Kurowskiego nie była jej sprawą.
"Chcę powiedzieć to bardzo wyraźnie. To nie jest moja sprawa, tylko mojego ojczyma" – podkreśliła.
Influencerka skomentowała też zarzuty dotyczące jej wizyt w hotelu związanym z Kurowskim i publikowania stamtąd materiałów. Nie zaprzeczyła, że pojawiała się w tym miejscu, ale wyjaśniła, jaki był powód tych wizyt.
"Bardzo bolą mnie informacje o tym, że świadomie ukrywam informacje, że świadomie go chronię. (...) W internecie pojawiają się oskarżenia, że przyjeżdżałam do hotelu, że go promowałam. I co mam wam powiedzieć? Tak przyjeżdżałam, tak nagrywałam z tego miejsca, ale głównie przyjeżdżałam tam do mojego taty. Chciałam pomóc najlepiej, jak mogłam (...) Z mojej perspektywy pomagałam po prostu jak córka" – wyjaśniła.
Gdzie przebywa ojczym Andziaks?
W swoim wystąpieniu Trochonowicz ujawniła również, że według posiadanych przez nią informacji Kurowski przebywa obecnie w Austrii. Odniosła się przy tym do doniesień o liście gończym i zaznaczyła, że nie zna dokładnie procedur związanych z jego wydaniem.
"W ostatnich dniach pojawiła się informacja o liście gończym dotyczącym mojego ojczyma. (...) Mój ojczym przebywa w Austrii i z informacji, które posiadam, wynika, że odpowiednie organy wiedzą o miejscu pobytu mojego ojczyma. Nie rozumiem jednak, jak dokładnie funkcjonuje procedura wydawania listu gończego w takiej sytuacji" – przekazała.
Influencerka nie ukrywała, że ewentualne potwierdzenie zarzutów wobec bliskiego byłoby dla niej osobistym ciosem.
"Jeżeli zostanie prawomocnie uznany za winnego, to świat mi się zawali na pewno. Jest to człowiek, którego bardzo kocham, więc taka prawda na pewno byłaby dla mnie potwornie bolesna" – przyznała.
Czytaj też:
"Deportować czarną ku**ę". Burza po wpisie komentatora Weszło i Kanału Zero Czytaj też:
Znana dziennikarka wraca na antenę. Poszła do konkurencji
