Młoda milionerka narzeka na podatki. "Nie korzystam z usług publicznych"

Młoda milionerka narzeka na podatki. "Nie korzystam z usług publicznych"

Dodano: 
Andziaks i Luka
Andziaks i Luka Źródło: YouTube / Luka
Andziaks podzieliła się myślą o podatkach. Celebrytka nie chce ich płacić, bo "nie korzysta z usług publicznych".

Znana celebrytka Angelika "Andziaks" Trochonowicz oraz jej partner Łukasz "Luka" Trochonowicz opublikowali wideo ze swojego luksusowego auta, w którym podzielili się z fanami swoją refleksją na temat płacenia podatków. Przypomnijmy, że majątek i zarobki Andziaks są szacowane na kilkanaście do ponad 23 milionów złotych, na co składają się głównie jej biznesy oraz działalność w mediach społecznościowych.

Andziaks niezadowolona z podatków. "Wszędzie chodzę prywatnie"

Jeden z obserwujących zapytał parę w tzw. Q&A o zarobki i odprowadzane podatki.

"W Polsce się rozliczamy, płacimy polskie podatki. Czasami mnie zaskakuje, właśnie ludzie mówią: "Czy wy się na pewno rozliczacie w Polsce?". To by było bezprawne, gdybyśmy tutaj siedzieli i nagrywali, musimy się rozliczać w Polsce, ale ja bym bardzo chciała się rozliczać za granicą. Bo ja na przykład nie korzystam z żadnych tych wszystkich, nie wiem, usług, z kasy chorych, wszędzie chodzę prywatnie, za wszystko płacę i chciałabym płacić mniejsze podatki, bo płacę strasznie duże. Każdy chce jak najmniej płacić, umówmy się" – usłyszeli fani celebrytki.

"My się nawet nie staramy mniej płacić, bo nie ma jak. Tylko też jest tak, że jeżeli nawet mniej się zarabia, to aż tak też nie boli oddawanie tych podatków, jak zarabiasz naprawdę duże kwoty i nagle oddajesz takie... To bardziej boli, jak oddajesz nagle, nie wiem, no, nie chcę mówić ile, ale..." – kontynuowała.

W tym momencie do rozmowy włączył się jej partner Luka.

"Mysza, same shit. Jak ktoś zarabia 400 tysięcy, a oddaje 100, a ktoś inny zarabia 4 tysiące i oddaje tysiąc – same shit. I to jeszcze gorszy, bo tamten musi za to przeżyć" – stwierdził.

"Ale, co by nie było, jak pomyślisz sobie: a, dobra, w tym miesiącu – dam przykład tylko taki, nie mówię o nas – trzeba zapłacić 200 tysięcy podatku. Za co? Wiesz, o co chodzi – za co?" – nie ustępowała influencerka.

Zaczęła również rozważać, czy nie mogłaby rozliczać się w Dubaju, gdzie często przebywa para.

"A takie moje pytanie na przykład: czy myśleliśmy, żeby się wyprowadzić za granicę i właśnie tę rezydencję podatkową sobie przenieść? Myśleliśmy o tym, żeby się przenieść, wyprowadzić. Ale czy chcielibyśmy się kiedyś przeprowadzić do Dubaju? Chcieć byśmy chcieli kiedyś. Na cały czas nie, tylko właśnie na ten ciemny, zimny czas. (...) Ja bym kiedyś chciała spróbować pół roku być tutaj, pół roku być tam" – dodała.

Czytaj też:
Znani dziennikarze triumfują. Jest prawomocny wyrok
Czytaj też:
Liderka Strajku Kobiet ogłasza. "Jesteśmy żonami"

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: DoRzeczy.pl