Dziennikarka przeżyła chwile grozy. "Byliśmy przygotowani na najgorsze..."

Dziennikarka przeżyła chwile grozy. "Byliśmy przygotowani na najgorsze..."

Dodano: 
Dziennikarka Kinga Rusin
Dziennikarka Kinga Rusin Źródło: PAP / Marcin Kmieciński
Gwałtowne nawałnice przeszły przez Rodos, gdzie przebywa Kinga Rusin. Dziennikarka opisała niepokojące chwile.

Kinga Rusin wypoczywa na greckiej wyspie Rodos, ale jej pobyt zakłóciły gwałtowne zjawiska pogodowe. Po otrzymaniu ostrzeżenia na telefon dziennikarka i jej partner zaczęli obawiać się o swoje bezpieczeństwo. Choć ostatecznie okazało się, że przebywali w znacznej odległości od obszarów najbardziej dotkniętych nawałnicami, skala zniszczeń zrobiła na niej ogromne wrażenie.

Rusin przeżyła nawałnice na Rodos. Pisze o strachu

Prezenterka regularnie dzieli się w mediach społecznościowych relacjami z podróży. Rodos stało się dla niej i partnera miejscem jesiennego odpoczynku. Jak niedawno podkreślała, na wyspie cenią przede wszystkim spokój i możliwość oderwania się od codziennego zgiełku.

Jeszcze krótko przed nadejściem gwałtownych zjawisk prognozy nie zapowiadały, zdaniem dziennikarki, tak poważnej sytuacji. Tymczasem na wyspie wystąpiły intensywne opady, lokalne powodzie błyskawiczne i trąba powietrzna, która przeszła w pobliżu jednej z miejscowości.

"Cisza przed burzą, a właściwie przed… armagedonem! Jeszcze przedwczoraj nic nie zapowiadało jakiegoś wielkiego dramatu (w prognozie na następny dzień był zaledwie deszcz). Dziś Rodos liczy straty po przejściu nawałnic, powodzi błyskawicznych, a nawet trąby powietrznej przez jedno z miasteczek" – relacjonowała Rusin.

"Rano dostaliśmy na telefony alerty. Nie doczytawszy do końca, wybiegliśmy z domu, myśląc, że może ostrzegają przed trzęsieniem ziemi (częste zjawisko na Rodos). Alert dotyczył jednak "silnego wiatru, dużych opadów i lokalnych podtopień". Kontrast zapowiadanego niebezpieczeństwa z błękitnym niebem nad naszymi głowami był lekko szokujący…" – napisała dziennikarka.

"Aż nieprawdopodobne, że dantejskie sceny opisywane dziś nie tylko w lokalnych, ale też w światowych serwisach miały miejsce zaledwie kilkanaście kilometrów na północ od nas. I to dokładnie wtedy, kiedy piliśmy, jak gdyby nigdy nic, kawę z widokiem na wyjątkowo wzburzone morze" – dodawała.

Do wpisu dołączyła zdjęcia dokumentujące pogodę na wyspie oraz nagranie otrzymane od znajomego przebywającego w Archangelos. Widać na nim trąbę powietrzną.

"Na filmiku (w galerii) uwieczniłam malownicze czarne chmury na tle turkusowej wody. Kiedy u nas było słońce, dosłownie obok, tam, gdzie widać te chmury, wiatr zrywał dachy, a woda porwała samochody. U nas kilka godzin później spadł tylko deszcz. Byliśmy przygotowani na najgorsze..." – przekazała.

instagram Czytaj też:
Kolejne kłopoty celebryty. Klienci stracili pieniądze
Czytaj też:
Rutkowski pozwie Kanał Zero. "Przegracie!"

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: DoRzeczy.pl