Kłopoty dziennikarki na lotnisku. Mogła trafić do aresztu w Chinach

Kłopoty dziennikarki na lotnisku. Mogła trafić do aresztu w Chinach

Dodano: 
Dziennikarka Kinga Rusin
Dziennikarka Kinga Rusin Źródło: PAP / Marcin Kmieciński
Kinga Rusin musiała pożegnać się na lotnisku w Chinach z nożem. Dziennikarka nie chciała ryzykować aresztu.

Kinga Rusin rozpoczęła swoją medialną karierę w Telewizji Polskiej, gdzie m.in. prowadziła "Teleexpress". W 2005 r. związała się TVN-em i szybko stała się jedną z czołowych twarzy kanału. Prowadziła takie formaty, jak: "You Can Dance – Po prostu tańcz" i "Agent – Gwiazdy" oraz program śniadaniowy "Dzień Dobry TVN". Z telewizji zniknęła po 15 latach pracy, tuż przed startem jesiennej ramówki TVN-u, w 2020 r. Od tego czasu prowadzi własny biznes kosmetyczny i podróżuje po świecie ze swoim partnerem – Markiem Kujawą. Wraz z zakończeniem kariery w telewizji, rozpoczęła też bardzo aktywną działalność w mediach społecznościowych.

Kindze Rusin groził areszt? Kłopoty na lotnisku w Chinach

Kinga Rusin i jej partner Marek wybrali się w kolejną podróż po Azji. Tym razem na cel wybrali Chiny. Wyprawa rozpoczęła się jednak wyjątkowo pechowo. Tuż po przylocie do Pekinu para musiała zmierzyć się z rygorystycznymi przepisami obowiązującymi na chińskim lotnisku. Rusin zdradziła na Instagramie, że funkcjonariusze chińskiej straży granicznej zarekwirowali ulubiony nóż jej partnera.

"Chiny w ogóle zaczęły się dla nas pechowo. Ledwo wylądowaliśmy w Pekinie, a już zarekwirowali nam ukochany nóż Marka, bo rzekomo miał 0,5 cm za długie ostrze!!! Próba tłumaczenia na nic się zdała, a wręcz wywołała agresję u chińskiego pogranicznika, więc musieliśmy się szybko ze stratą pogodzić. Kto by chciał skończyć w chińskim areszcie..." – zrelacjonowała była dziennikarka.

Jak wynika z relacji dziennikarki, nóż towarzyszył im podczas wielu podróży i przydawał się w trudnych sytuacjach.

"PS. Ten nóż Marka przejechał z nami pół świata (miał standardową dopuszczoną długość do przewożenia w bagażu głównym) i parę razy naprawdę się przydał. Ostatnio kilka dni temu koło Sipadan, kiedy silnik naszej łodzi zaplątał się na środku morza w sieci (podobną sytuację mieliśmy też rok temu w Amazonii). No kurczę, żal…" – dodała Rusin.

Czytaj też:
"Podłe". Celebryta nie wytrzymał po komentarzu ws. tragedii w Krakowie
Czytaj też:
Odszedł z TV Republika do wPolsce24. Zdjęli jego program z anteny

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: DoRzeczy.pl