Danuta Stenka zwróciła się do internautów z prośbą o wsparcie finansowe leczenia swojego męża, Janusza Grzelaka. 4 listopada aktorka poinformowała, że jej partner choruje na agresywnego szpiczaka plazmocytowego. Rodzina potrzebowała pieniędzy na kosztowną terapię CAR-T, dlatego wraz z córkami uruchomiła zbiórkę na platformie Siepomaga.pl.
Reakcja była błyskawiczna. W niecałą dobę internauci wpłacili niemal 2 mln zł, czyli kwotę potrzebną na leczenie. Pod apelem aktorki pojawiły się setki wyrazów solidarności, a wsparcie zadeklarowały także znane osoby. Wśród nich znaleźli się m.in. Joanna Jabłczyńska, Justyna Steczkowska, Borys Szyc, Marek Kaliszuk, Joanna Racewicz, Anna Mucha, Vanessa Aleksander i Mariusz Szczygieł.
Nie wszystkie reakcje były jednak przychylne.
Danuta Stenka uruchomiła zbiórkę. W sieci zawrzało od komentarzy
W komentarzach pojawiły się głosy kwestionujące zasadność zbiórki organizowanej przez osobę publiczną. Część internautów zwracała uwagę, że rozpoznawalność aktorki sprawia, iż jej apel dociera do ogromnej liczby ludzi, a pieniądze udaje się zebrać w ekspresowym tempie. Ich zdaniem podobną szansę powinny mieć także osoby, które nie dysponują tak dużym zasięgiem.
Krytycy zarzucali Stence, że jej zbiórka przyciąga uwagę i środki, podczas gdy wiele innych rodzin walczących o zdrowie bliskich pozostaje bez takiego wsparcia. W dyskusji pojawił się również argument, że osoba znana i zarabiająca w show-biznesie powinna poradzić sobie z kosztami samodzielnie.
Inni komentujący stanęli w obronie aktorki. Przypominali, że założenie zbiórki nikogo nie zobowiązuje do wpłaty, a osoby znajdujące się w dramatycznej sytuacji mają prawo szukać pomocy wszędzie tam, gdzie jest ona możliwa. Podkreślali też, że popularność Stenki nie powinna być powodem odbierania jej rodzinie prawa do proszenia o wsparcie.
Czytaj też:
"Jeszcze" mąż celebrytki w areszcie. "Nie chcę, żeby mnie obciążał" Czytaj też:
Tego nie było w planach. Prezydent Nawrocki w show Polsatu
