W kwietniu youtuber Łatwogang prowadził transmisję na żywo, podczas której zbierał fundusze dla Fundacji Cancer Fighters, na leczenie dzieci chorych onkologicznie. Zbiórka zorganizowana przez 23-latka zakończyła się ogromną kwotą – 292,7 mln zł.
Podczas streamingu nie brakowało widowiskowych momentów. Katarzyna Nosowska, Maffashion, Aleksandra Domańska, Edyta Pazura, Blanka Lipińska, Maciej Kurzajewski i wielu innych reprezentantów polskiego show biznesu zdecydowało się ogolić głowy na łyso. Wojciech Szczęsny nagrał filmik z gwiazdą Barcelony Lamine Yamalem, a Małgorzata Kożuchowska odtworzyła scenę śmierci w kartonach z "M jak Miłość". Duże poruszenie wzbudziła scena, w której Tede pogodził się po 17 latach z Peją. Warszawski raper zadzwonił do poznańskiego muzyka, żeby "zawiesić broń".
W środę Ryszard "Peja" Andrzejewski gościł w podcaście Bogdana Rymanowskiego, w którym opowiedział o kulisach tej relacji.
Peja o konflikcie z Tede. "Jest mi do niego dalej niż bliżej"
Konflikt Pei i Tede to jedna z najgłośniejszych waśni w historii polskiego hip-hopu. Wszystko zaczęło się w 2009 r. po koncercie Pei w Zielonej Górze. Artysta zareagował wówczas na zachowanie nastolatka z publiczności, który pokazywał mu środkowy palec. Tede publicznie skrytykował kolegę po fachu, określając jego zachowanie mianem "żenady". Wkrótce między raperami rozpoczęła się wymiana dissów i wzajemnych ataków.
Zwrot nastąpił podczas akcji Łatwoganga, kiedy zbiórka przekroczyła 165 mln zł. Tede spełnił obietnicę złożoną widzom i zadzwonił do Pei. Muzycy odbyli krótką rozmowę, a w jej trakcie padło określenie "półpogodzeni dla dobra dzieciaków". W sieci szybko zaczęto mówić o historycznym pojednaniu dwóch skonfliktowanych raperów. Peja w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim ostudził jednak emocje.
– To było wymuszone kontekstem. Tede przyszedł, a ja miałem do wyboru: posłać go na drzewo, nie odebrać telefonu lub zgodzić się ze względu na tę zbiórkę. To było postawienie mnie pod ścianą i wymagało podjęcia trudnej decyzji – wyznał. – Tede jeszcze chwilę przed tą akcją wypowiadał się o mnie w sposób predysponujący go do zostania moim ziomalem. Wprost mówił, że mnie nienawidzi, że jestem złym człowiekiem. Takie rzeczy się pamięta – powiedział raper.
Poznański artysta porównał przy tym swoją sytuację do udziału Roberta Lewandowskiego w tym samym przedsięwzięciu. Piłkarz pojawił się na streamie, jednak – jak zauważył Peja – nikt nie próbował doprowadzić przed kamerami do jego pojednania z byłym menedżerem Cezarym Kucharskim. – Dostałem najtrudniejsze zadanie. Robert Lewandowski robił "six-seven" i nie musiał się godzić na wizji przy 20 milionach Polaków ze swoim byłym menedżerem Czarkiem Kucharskim. Ciekawe, czy tam zabrakło jaj, żeby poprosić Lewego: "słuchaj, pogodzimy cię". Ciekawe, co by Lewy zrobił? – stwierdził.
Na koniec Ryszard Andrzejewski jednoznacznie odniósł się do sugestii, że jego konflikt z Tede dobiegł końca. – Nie ma pogodzenia, jest zawieszenie broni – podkreślił. – Mi jest nadal do niego dalej niż bliżej – dodał.
Czytaj też:
Aktor śmiał się z prezydenta. Nie takiej reakcji fanów się spodziewał Czytaj też:
"Murem za ministrem Żurkiem". Nerwowa reakcja znanej aktorki
