W nowych odcinkach "Rancza" bohater serii Paweł Kozioł obejmuje urząd prezydenta Polski. Ten właśnie motyw stał się okazją do politycznego żartu aktora, który wciela się w tę rolę. Podczas konferencji ramówkowej TVP, Cezary Żak usiadł na charakterystycznej ławeczce, która przez lata stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli "Rancza". To właśnie tam bohaterowie komentowali polską politykę, społeczeństwo i codzienne absurdy. Aktor niespodziewanie nawiązał do działalności urzędującego prezydenta.
– Tak sobie pomyślałem, że se siądę na ławeczce, chociaż ja, jako prezydent tego kraju, nie siadłem, ale coś se zawetuję – powiedział Cezary Żak, a na sali natychmiast rozległy się śmiech i brawa.
Cezary Żak o konsekwencjach żartu o prezydencie
Teraz Cezary Żak opowiedział o zamieszaniu, które wywołał jego żart. W rozmowie z Karolem Paciorkiem w podcaście "Imponderabilia" aktor został zapytany, czy nie obawia się zawodowych konsekwencji swoich słów, nie sprawiał jednak wrażenia szczególnie zaniepokojonego taką możliwością. – Że co? No to się zamkną [drzwi – przyp. red.], to będę wtedy emerytem. Już będę miał swoje 1200 złotych – odpowiedział.
Jak przyznał Żak, znacznie większe wrażenie zrobiły na nim komentarze, które pojawiły się w internecie. – Najbardziej przerażające jest to, co ja potem przeczytałem, po mnie to spływa, od razu mówię, co ja potem przeczytałem pod różnymi postami na temat własnej osoby – przyznał.
Jak dodał, szczególnie zaskoczyły go reakcje osób, które wcześniej deklarowały sympatię do niego i jego twórczości. Jak relacjonował, po jednym komentarzu dotyczącym polityki część internautów całkowicie zmieniła stosunek do niego. – Ludzie mi głównie piszą: "tak pana kochałem i wszystko pan zepsuł, zadeptał" – wyjaśnił.
W ocenie Żaka polityczne podziały coraz mocniej wpływają na relacje między ludźmi.
– I jak ten kraj jest podzielony, to jest przerażające. Przerażające i chciałoby się zadać podstawowe pytanie, kto do tego doprowadził, ale z drugiej strony no to, co z tego, że się zada to pytanie. A że ludzie są tacy podatni na taki podział – stwierdził.
– Tak łatwo im się podzielić i tak łatwo wydają wyroki, sądy i tak dalej, i tak dalej. I są bezwzględni i się czują bezkarni – podsumował.
Czytaj też:
Wojewódzki uderza w Kłeczka. "Chciał być jak ojciec Pio" Czytaj też:
To nie było przyjacielskie rozstanie? "Nie mamy kontaktu"
