Sezon letnich imprez plenerowych właśnie się rozpoczął. Dla wielu polskich wykonawców oznacza to okres intensywnych koncertów. Wśród artystów zaproszonych na Dni Grodkowa znalazła się m.in Viki Gabor. Podczas koncertu wokalistka wykonała zarówno swoje największe przeboje, jak i mniej popularne utwory. Fragmenty występu szybko trafiły do internetu, wywołując szeroką dyskusję.
Burza po koncercie Viki Gabor. Fani byli bezlitośni
Część słuchaczy skrytykowała przede wszystkim sposób śpiewania i dykcję artystki, twierdząc, że trudno było zrozumieć wykonywane przez nią teksty. W komentarzach pojawiały się opinie, że wokalistka zbyt mocno zmienia barwę głosu i niepotrzebnie eksperymentuje z interpretacją piosenek.
"Nic nie rozumiem"; "Tak fajny głos – po co tak z nim kombinować? Ja nic nie rozumiem"; "Nie znoszę takich zmanierowanych głosów i ta dykcja"; "Tragedia"; "Z dykcją coraz gorzej"; "Nie można zrozumieć, co śpiewa"; "Można z napisami? Po co ta kombinacja z tym głosem? Co ona bełkocze?" – pisali w licznych komentarzach internauci.
Nie zabrakło jednak również pozytywnych reakcji. Wielu fanów podkreślało talent młodej gwiazdy, chwaląc jej możliwości wokalne oraz sceniczną charyzmę.
"Jednak potrafi normalnie śpiewać"; "Anioł"; "Niesamowita"; "Przepięknie"; "Piękna, cudowny głos" – można było przeczytać w opiniach z drugiej strony.
To nie pierwszy raz, gdy Viki Gabor staje się bohaterką internetowych dyskusji po swoim koncercie. W przeszłości również pojawiały się głosy krytykujące jej sposób śpiewania czy sceniczną ekspresję. Podobne komentarze można było przeczytać między innymi po jej występie podczas koncertu "Nie ma jak u Mamy", transmitowanego przez Polsat.
Ojciec piosenkarki z zarzutami
Wokalistka zmaga się obecnie z problemami w najbliższej rodzinie. W kwietniu "Super Express" poinformował, że jej ojciec, 55-letni Dariusz G. został oskarżony o udział w oszustwach finansowych. Miał pełnić funkcję tzw. logistyka w grupie przestępczej, zajmującej się wyłudzaniem pieniędzy metodą "na policjanta". Zatrzymano go w czerwcu ubiegłego roku.
W kwietniu tego roku, po dziesięciu miesiącach spędzonych w areszcie, ruszył proces w jego sprawie. Ojciec młodej artystki przyznał się do winy i wraz ze swoim obrońcą zaproponował dobrowolne poddanie się karze. Na mocy decyzji sądu, Dariusz G. musiał wpłacić ponad 120 tys. zł na depozytowe konto sądowe. Tego samego dnia opuścił areszt. Wyrok wciąż nie zapadł. Kolejna rozprawa odbędzie się we wrześniu.
Czytaj też:
Kolejne odejście z mediów Stanowskiego. Po kilku miesiącachCzytaj też:
"Nawet psy mają lepiej". "Super Express" przeprasza za skandaliczny artykuł
