4 marca, na platformie YouTube został opublikowany materiał Jakuba Wątora zatytułowany "Żurnalista. Kłamstwa, długi, nowe fakty i świadkowie". Ponad 40-minutowe nagranie przedstawia sylwetkę słynnego podcastera, znanego jako Żurnalista, skupiając się głównie na wątkach związanych z jego zadłużeniem i sporami finansowymi. Autor materiału eksponuje m.in. nieścisłości w dotychczasowych wypowiedziach Dawida Swakowskiego dot. jego przeszłości. Wątor wymienia również kwoty, jakie niektórzy goście podcastu mieli płacić Żurnaliście za możliwość udzielenia wywiadu. Stawki miały wynosić od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.
13 marca Żurnalista zmieścił na YouTube nagranie "Nazywam się Dawid Swakowski", w którym pierwszy raz opowiedział widzom i słuchaczom o swojej prawdziwej tożsamości i problemach finansowych. Podjął m.in. temat wywiadów opłacanych przez gości. – Jeżeli ktoś przychodzi promować książkę, film, serial, to są zazwyczaj rozmowy sponsorowane, które odbywają się za pieniądze. Ale są też rozmowy za pieniądze, które odbywają się, bo ktoś jest biznesmenem albo kimś nieatrakcyjnym medialnie. Ale te historie można opowiedzieć ciekawie. Wtedy ludzie kupują u mnie odcinki sponsorowane – przyznał. – Nie istnieje coś takiego, że kogoś wybielamy albo robimy rozmowę polityczną ze względu na to, żeby kogoś wizerunek ocieplić. Takie rzeczy nie istnieją – podkreślił.
UOKiK już od jakiegoś czasu przygląda się tej sprawie. Teraz oficjalne stanowisko w sprawie Żurnalisty przedstawił szef tej instytucji, Tomasz Chróstny.
Prezes UOKiK żąda wyjaśnień od Żurnalisty. Ogromna kara w tle
Prezes UOKiK był gościem programu "Onet Rano. Finansowo", gdzie nawiązał bezpośrednio do działań urzędu podjętych wobec Żurnalisty.
– Nie jesteśmy przeciwko marketingowi i influencerom. Zależy nam na tym, żeby każdy, kto ma do czynienia z treścią, która została opłacona, dobrze był o tym poinformowany. W ten obszar bardzo mocno weszliśmy, stąd żądanie wyjaśnień choćby od Żurnalisty. Oczekujemy bardzo obszernych informacji, aby dowiedzieć się, które z konkretnych nagrań mogły być opłacone, jak zostały prawidłowo oznakowane – podkreślił Tomasz Chróstny.
Podcaster może ponieść poważne konsekwencje. Jeśli urzędnicy stwierdzą naruszenie obowiązujących przepisów, grozi mu kara finansowa sięgająca nawet 10 procent jego rocznego obrotu.
Czytaj też:
Niedawno był rozwód. Celebrytka ogłasza: Jestem w związkuCzytaj też:
"Jest mi wstyd, że jestem za aborcją". Piosenkarka jest wstrząśnięta
