Pisarka Olga Tokarczuk uczestniczyła w ubiegłym tygodniu w wydarzeniu Impact w Poznaniu. Wyznała, że pisze swoją ostatnią powieść. W trakcie rozmowy polska noblistka zwróciła uwagę na rosnącą rolę sztucznej inteligencji w procesie twórczym.
"Wbrew obawom uważam, że my, pisarze, z uwagi na specyfikę naszego rzemiosła, najszybciej i najściślej zwąchamy się z narzędziami pokroju AI. Nasze głowy, umysły literackie działają w zupełnie inny sposób; ich praca opiera się na szerokim, bardzo rozległym obwodowym i asocjacyjnym kojarzeniu faktów, co skrajnie różni się od wąskiego, bardzo ukierunkowanego tunelowego myślenia akademików" – powiedziała Tokarczuk.
Pisarka przyznała też, że sama korzysta z AI.
Olga Tokarczuk wywołała burzę
"Wykupiłam sobie najwyższą, zaawansowaną wersję jednego modelu językowego i bywam w głębokim szoku, patrząc na to, jak fantastycznie powiększa on horyzonty i pogłębia myślenie kreatywne" – wyznała, dodając, że prosi sztuczną inteligencję m.in. o pomoc w rozwijaniu wątków powieści, zwracając się do niej per "kochana".
"Często wprost rzucam maszynie pomysł do analizy z prośbą: 'kochana, jak mogłybyśmy to pięknie rozwinąć?'. Mimo że wiem o halucynacjach i licznych błędach rzeczowych algorytmów na polu ścisłej ekonomii i twardych danych, muszę oddać to, że w płynnej literackiej fikcji ta technologia stanowi atut o niewiarygodnych wprost proporcjach" – przekonywała noblistka.
Wyznanie Olgi Tokarczuk wywołało ożywioną dyskusję, a pisarka znalazła się w ogniu krytyki. W związku z tym wydała obszerne oświadczenie w swoich mediach społecznościowych.
Noblistka tłumaczy się z korzystania z AI
"Szanowni państwo, chciałabym się odnieść do tego, co dzieje się wokół moich wypowiedzi na temat AI na konferencji Impact w Poznaniu: uwagi wygłaszane podczas publicznych spotkań na żywo, podobnie jak wszystkie inne rozmowy, mogą być niewłaściwie zrozumiane. Nie napisałam książki, która ukaże się jesienią w Polsce ani z AI, ani z nikim innym. Od kilkudziesięciu lat piszę sama" – podkreśla Olga Tokarczuk.
"Oświadczam krótko i stanowczo:
1. Korzystam ze sztucznej inteligencji na takich samych zasadach, jak większość ludzi na świecie – traktuję ją jako narzędzie, pozwalające szybciej dokumentować i sprawdzać fakty. Zawsze, kiedy z tego narzędzia korzystam, dodatkowo weryfikuję informacje. Tak samo, jak robiłam to przez kilkadziesiąt lat, czytając książki i szperając w bibliotekach i archiwach.
2. Żaden z moich tekstów, również powieść, która ukaże się jesienią tego roku, nie powstała przy pomocy sztucznej inteligencji – nie licząc używania jej jako narzędzia szybszej kwerendy.
3. Czasem inspiruję się snami, ale zanim i to zdanie zostanie osaczone i zagryzione przez ekspertów, spieszę donieść, że są to moje własne sny" — dodała pisarka.
Czytaj też:
Polski juror przeprasza. "Jako chrześcijanin, człowiek głęboko wierzący"Czytaj też:
Nowy, kontrowersyjny program w TVP. Są wyniki
