"Bridgertonowie" to serial inspirowany powieściami Julii Quinn, który przenosi widzów do barwnego świata londyńskiej socjety epoki regencji. Produkcja Netflixa łączy romantyczne wątki z dramatem obyczajowym, tworząc opowieść pełną emocji, napięć i nieoczywistych relacji między bohaterami. Dzięki charakterystycznej estetyce i współczesnemu podejściu do klasycznej historii, serial szybko zdobył międzynarodową popularność, stając się jednym z najczęściej oglądanych anglojęzycznych seriali w historii platformy.
Teraz Netflix po raz kolejny zaskakuje fanów "Bridgertonów". Okazuje się, że widzowie nie będą musieli długo czekać na kolejny sezon produkcji.
Netflix ogłasza: 5. sezon "Bridgertonów" szybciej, niż się spodziewano
Serial, od momentu debiutu w 2020 roku, utrzymuje się w ścisłej czołówce najpopularniejszych tytułów Netfliksa. Teraz ujawniono informacje na temat przyszłości hitu. Szczegóły zdradziła dyrektor ds. treści w Netflix Bela Bajaria, podczas oficjalnej prezentacji serwisu.
Piąty sezon "Bridgertonów" trafi na platformę szybciej niż poprzednie, bo już w 2027 roku. Do tej pory kolejne odsłony pojawiały się w dwuletnich odstępach.
Netflix zdecydował się jednak skrócić przerwy między sezonami. Jak podkreślono, prace nad piątą serią ruszyły już w marcu, niedługo po premierze drugiej części czwartego sezonu. "To pierwszy raz w historii serialu, kiedy kolejne sezony ukażą się rok po roku" – zaznaczyła Bajaria.
Nowa odsłona przyniesie również zmianę w centrum fabuły. Tym razem główną bohaterką będzie Francesca Bridgerton, co stanowi odejście od książkowej kolejności historii. W postać ponownie wcieli się Hannah Dodd. Fabuła skupi się na losach Franceski, która po śmierci męża wraca do życia w londyńskiej socjecie. Jej sytuacja komplikuje się, wraz z rozwojem relacji z Michaelą Stirling – kuzynką zmarłego męża, graną przez Masali Baduzę. To właśnie ten wątek ma stanowić oś narracyjną piątego sezonu.
twitterCzytaj też:
Znany dziennikarz wraca do telewizji. "Zmieniły się okoliczności"Czytaj też:
"Biała rasa powinna rządzić w USA". Słynny lekarz wywołał burzę
