Najpierw dziennikarze portalu Wp.pl ujawnili, że neurochirurg Łukasz G. zmyślił swoją historię o pracy w szpitalach na terenie ogarniętej wojną Ukrainy. Teraz ten sam lekarz pojawił się jako uczestnik teleturnieju TVP "Omnibus – szybcy i mądrzy". Decyzja publicznego nadawcy budzi zdziwienie, ponieważ wobec mężczyzny formułowane są poważne zarzuty karne, a jego życiorys od dawna wzbudza wątpliwości.
Neurochirurg z zarzutami karnymi w programie TVP.
Współpraca Łukasza G. z Telewizją Polską rozpoczęła się w 2022 roku, gdy prowadził program w kanale TVP Nauka. Był tam przedstawiany jako uznany specjalista i prowadził serię "Tajemnice sal operacyjnych". Media promowały go jako wyjątkowego neurochirurga, który miał operować rannych żołnierzy w ukraińskich szpitalach podczas wojny. Podobny wizerunek kreowano również w innych stacjach, m.in. w TVN, gdzie przedstawiano go jako lekarza działającego z poświęceniem na froncie.
Sytuacja zmieniła się w grudniu 2024 roku po publikacji śledztwa dziennikarskiego w Wirtualnej Polsce. Autorzy tekstu "Między szpitalem a skandalem. Łukasz G. i mroczna strona celebryty w kitlu", Szymon Jadczak, Tetiana Kolesnychenko i Dariusz Faron wykazali, że część jego relacji była niezgodna z rzeczywistością. Z ustaleń wynikało m.in., że jego pobyt w Ukrainie był bardzo krótki i nie obejmował przeprowadzania operacji. Miał jedynie dostarczyć sprzęt medyczny i odwiedzić rannych. Dodatkowo jego wypowiedzi na temat wyjazdu różniły się między sobą – podawał sprzeczne informacje dotyczące dat, liczby odwiedzonych placówek czy zakresu działań.
W artykule poruszono także wątki z życia prywatnego lekarza. Według przekazanych informacji, od 2021 roku miał równolegle starać się o dziecko metodą in vitro z dwiema kobietami. Prokuratura postawiła mu również dwa zarzuty.
Mimo tych kontrowersji, w marcu 2026 roku Łukasz G. ponownie pojawił się w TVP jako uczestnik programu rozrywkowego "Omnibus – szybcy i mądrzy", w którym rywalizują osoby znane z życia publicznego. W programie przedstawiono go jako neurochirurga i osobę medialną.
Jadczak: Według prokuratury robił wyjątkowo obrzydliwe rzeczy
Decyzja ta spotkała się z krytyką autora tekstu o Łukaszu G. Szymona Jadczaka z Wirtualnej Polski.
– Ma zarzuty karne. Według prokuratury robił wyjątkowo obrzydliwe rzeczy. Włamał się do telefonu żony, wykradł dane i je upublicznił. W dodatku krzywdził najbliższe sobie kobiety – podkreślił Jadczak w rozmowie z Wirtualnymi Mediami.
Jak zauważa dziennikarz, nadawca był wcześniej świadomy zarówno ustaleń śledztwa, jak i toczącego się postępowania. W 2025 roku TVP zakończyła emisję programu z jego udziałem i deklarowała brak planów jego dalszej obecności na antenie.
– Dziwię się, że coś, co przeszkadzało w lipcu 2025, nie przeszkadza teraz, bo nic się od tego czasu w procesie Łukasza G. nie zmieniło – dodał dziennikarz WP.
W odpowiedzi na pytania Telewizja Polska podkreśliła, ze w sprawie Łukasza G. nie zapadł jeszcze prawomocny wyrok.
"Telewizja Polska nie jest stroną prywatnych sporów ani medialnych publikacji dotyczących uczestników programów, a wobec tej osoby – według dostępnych informacji – nie zapadł prawomocny wyrok sądowy, który stanowiłby podstawę do wykluczenia jej z udziału w programie" – podano w komunikacie przesłanym Wirtualnym Mediom.
Czytaj też:
Znany dziennikarz odchodzi z Kanału Zero. Krytykował głośny reportażCzytaj też:
Skandal wokół dziennikarki TVP. "Przeczytałam, że jestem śmieciem"
