W środę około godz. 21:30 czasu miejscowego policjanci z Kalifornii zatrzymali piosenkarkę Britney Spears – potwierdziło biuro szeryfa hrabstwa Ventura. W czwartek artystka została zwolniona z aresztu. Wiadomo, że amerykańska wokalistka stanie przed sądem 4 maja. Nie poinformowano jednak o stawianych jej zarzutach. Agencja Reutera poprosiła o komentarz zarówno biuro szeryfa, jak i policję drogową, ale nie otrzymała odpowiedzi.
Głos w sprawie zabrał natomiast menedżer gwiazdy pop. "To był nieszczęśliwy incydent, którego w ogóle nie można usprawiedliwić. Britney podejmie właściwe kroki i będzie przestrzegać prawa. Mamy nadzieję, że to będzie pierwszy krok w kierunku długo oczekiwanej zmiany, która musi nastąpić w jej życiu. Miejmy nadzieję, że otrzyma pomoc i wsparcie, których potrzebuje w tym trudnym czasie" – czytamy w oświadczeniu, które Cade Hudson przesłał redakcji portalu Page Six.
Choć przyczyny zatrzymania nie zostały oficjalnie ujawnione, amerykańskie media relacjonują, że Britney Spears została aresztowana za jazdę pod wpływem alkoholu. Co ciekawe, tuż po wyjściu z aresztu artystka usunęła swój profil na Instagramie, który był jej głównym kanałem komunikacji z fanami.
Problemy Britney Spears
Britney Spears od trzech dekad pozostaje jedną z największych gwiazd światowej branży muzycznej. Sławę przyniosły jej takie przeboje, jak "…Baby One More Time", "Oops! I Did It Again" i "Toxic". Jej ostatni album, "Glory", ukazał się w 2016 r.
Życie prywatne piosenkarki od lat budzi ogromne zainteresowanie mediów. Na początku XXI w. artystka publicznie opowiedziała o swoich dolegliwościach zdrowotnych natury psychicznej. W 2008 r., na wniosek ojca, wokalistka została na ponad 10 lat objęta kuratelą sądową, której zadaniem była kontrola jej osobistych i finansowych decyzji. Nadzór uchylono w 2021 r.
