W połowie grudnia w mediach społecznościowych Krzysztofa Stanowskiego pojawił się niecodzienny wpis. Dziennikarz, który chroni swoją prywatność, postanowił poruszyć publicznie bardzo osobisty temat. Poinformował, że jego mama walczy o życie w szpitalu. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia, Stanowski przywołał swój post i opatrzył go zwielokrotnioną emotikoną oznaczającą świętowanie sukcesu. Dał w ten sposób do zrozumienia, że kryzys został opanowany, a sytuacja zdrowotna Urszuli Stanowskiej uległa poprawie.
Teraz twórca Kanału Zero podziękował personelowi medycznemu i opowiedział ze szczegółami, z jak poważną sytuacją mieli do czynienia.
Stanowski dziękuje medykom. "Nie traćcie nadziei"
Krzysztof Stanowski opublikował na platformie X zdjęcie wózka pełnego słodyczy. Dziennikarz wysłał je do szpitala na Banacha w Warszawie, na Oddział Intensywnej Opieki Kardiologicznej, w ramach podziękowań dla "lekarzy i lekarek, pielęgniarek, rehabilitantów i rehabilitantek".
"Półtora miesiąca temu sytuacja mojej mamy była w zasadzie beznadziejna i to bardzo dosłownie: bez nadziei, jakichkolwiek w zasadzie. Kolejne etapy tej beznadziei wyglądały mniej więcej tak:
– wiele godzin operacji za nami, będzie ciężko, ale poczekajmy, jakaś szansa, że przeżyje jest. Nie za duża, ale jest. Cuda się zdarzają.
– no dobrze, na razie żyje podtrzymywana przez maszynerię, najbliższe dni krytyczne, ale dalej to już tylko przeszczep serca, ale raczej nie będzie kwalifikować się na przeszczep serca. Do tego musiałby mózg pracować, a z tym może być ciężko, długie niedotlenienie. Obecne serce zmasakrowane.
– O dziwo, serce zaczyna się obkurczać, zobaczymy, kto wie, pojawiło się światełko. No ale jest problem z nogą, niewykluczone, że będzie trzeba amputować. No i nie wiadomo, co z głową, nie wiadomo czy mózg będzie pracował.
– Noga jakby sama się naprawiła, niesamowite, a głowa… No może już tak zostać, może być permanentny brak kontaktu, tak jak teraz. Trzeba czekać" – relacjonował dziennikarz.
"Serce miało być rozwalone na amen, dzisiaj wygląda świetnie. Noga miała być obcięta, dzisiaj funkcjonuje bardzo dobrze. Mózg był wielką zagadką, okazało się, że nie ucierpiał. Ponad dwa tygodnie śpiączki, a "jedyne" co dzisiaj trzeba zrobić to się wyrehabilitować porządnie po tym leżakowaniu. To jeszcze potrwa może miesiąc, może dwa. Czyli tyle co nic. Piszę to dlatego, że jeśli wasi bliscy są w dramatycznej sytuacji, to nie traćcie nadziei. Zwłaszcza, jeśli tej nadziei pomagają tak fantastyczni i zaangażowani fachowcy jak w szpitalu na Banacha w Warszawie. Szczególnie chciałem podziękować doktorom Kowalikowi i Samolińskiemu" – podkreślił.
Wpis na X dodała też sama Urszula Stanowska.
"Tak Kochani JESTEM ❤️ Urodziłam się po raz 2 ❤️ z moim serduchem jak i głową wszystko dobrze, jedynie muszę rehabilitować stopę (nerw strzałkowy) już w innym szpitalu. DZIĘKUJĘ wszystkim za wsparcie i miłe słowa ❤️❤️❤️" – napisała.
twitterCzytaj też:
"Zero wstydu", "absurdalna ustawka". Burza po materiale TVNCzytaj też:
"Żenujące". Stanowski odpowiada na wpisy rządzących
