Dzieci celebrytki nie jeżdżą autobusem. "Ostrożność jest wskazana"

Dzieci celebrytki nie jeżdżą autobusem. "Ostrożność jest wskazana"

Dodano: 
Barbara Kurdej-Szatan
Barbara Kurdej-Szatan Źródło: PAP / Marcin Kmieciński
Barbara Kurdej-Szatan przyznała, że obawia się o bezpieczeństwo swoich dzieci. Wprowadziła środki ostrożności.

Po serii aktów przemocy i gróźb dotyczących placówek oświatowych rząd uruchomił działania mające zwiększyć bezpieczeństwo uczniów i pracowników szkół. Policja prowadzi kontrole w placówkach, zwiększyła liczbę patroli i monitoruje internet w poszukiwaniu informacji o możliwych kolejnych zagrożeniach. Premier Donald Tusk odbył narady z udziałem ministrów i przedstawicieli służb. Według danych policji od początku działań skontrolowano blisko 138 tys. szkół, odnotowano 472 zdarzenia i zatrzymano 183 osoby w całym kraju.

Ostatnie doniesienia dotyczące niebezpiecznych zdarzeń w szkołach wzbudziły niepokój wśród rodziców. Do sprawy odniosła się Barbara Kurdej-Szatan, która w rozmowie z Plejadą opowiedziała o swoim podejściu do bezpieczeństwa własnych dzieci. Aktorka przyznała, że zdecydowała się osobiście odwozić je do placówek, choć jednocześnie przestrzegła przed popadaniem w nadmierny strach.

Barbara Kurdej-Szatan o sytuacji w szkołach. "Czasy rzeczywiście mamy trudne"

Aktorka, która wychowuje dwoje dzieci, przyznała, że ostatnie wydarzenia również zrobiły na niej duże wrażenie.

– Czasy rzeczywiście mamy trudne i to, co działo się, było druzgocące i napawające niepokojem – powiedziała.

Gwiazda zwróciła jednak uwagę, że w obliczu niepokojących informacji ważne jest zachowanie rozsądku. Jej zdaniem troska o bezpieczeństwo dzieci nie powinna prowadzić do ciągłego życia w strachu. Barbara Kurdej-Szatan zdradziła, że wprowadziła konkretne rozwiązanie dotyczące codziennych dojazdów dzieci. Zamiast pozwalać im samodzielnie przemieszczać się do placówek, wozi je bezpośrednio do szkoły i odbiera po zakończeniu zajęć. Jak wyjaśniła, jej decyzja wiąże się również z obawami dotyczącymi zdarzeń, do których dochodziło w autobusach.

– Myślę też, że łatwo popaść w paranoję, a chyba lepiej tego nie robić. Natomiast ostrożność jest wskazana. Ja na przykład wożę dzieci prosto do szkoły i z powrotem, bo wiem, że i w autobusach się działy różne rzeczy. Na pewno wzbudziło to niepokój u wszystkich, ale chyba nie warto się temu poddawać – zaznaczyła w rozmowie z Plejadą.

Czytaj też:
"Pokolenie ciamajd". Celebrytki wściekłe na znanego dziennikarza
Czytaj też:
"Słuchaj tępy kryminalisto". Szef Kanału Zero nie wytrzymał

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: Plejada.pl