Agnieszka Gozdyra należy do grona najbardziej znanych polskich dziennikarek. Obecnie pracuje w Polsat News, gdzie prowadzi program "Debata Gozdyry". Tym razem to ona znalazła się po drugiej stronie – udzieliła wywiadu serwisowi Plejada.pl. Opowiedziała w nim m.in. o hejcie, z jakim mierzy się w internecie. Jak przyznała, zdarzają się również kierowane pod jej adresem poważne groźby.
Grożą Agnieszce Gozdyrze. "Wiemy, którędy wracasz do domu"
Dopytywana, czy śledzi w sieci komentarze na swój temat, dziennikarka przyznała, że trudno ich nie zauważyć, gdy przegląda się media społecznościowe.
– Przestało mnie już jednak dziwić to, że ktoś obraża mnie bez powodu. Może to zły odruch, ale przyzwyczaiłam się do hejtu. Moja skóra bardzo zgrubiała przez lata pracy i czytania o sobie różnych rzeczy – skomentowała w rozmowie z Plejadą.
– Trochę w nich seksizmu, trochę mizoginii. Część ludzi uważa, że skoro kobieta jest stanowcza, asertywna, ma swoje zdanie i nie daje sobie w kaszę dmuchać, to prawdopodobnie kompensuje sobie w ten sposób prywatne problemy – dodała, mówiąc o treści hejterskich wpisów.
Jak przyznała Gozdyra, oprócz przykrych komentarzy, dostaje też groźby.
– Niedawno ktoś już po raz drugi do mnie napisał, że zabrała się jakaś komisja, która porozumiała się z władzami Polsatu i mój program niebawem zostanie zdjęty z anteny, bo sposób, w który go prowadzę, jest nie do przyjęcia. Kiedyś z kolei dostałam list o treści: "Wiemy, którędy wracasz do domu. Spalimy cię, gdy będziesz wychodziła z pracy" – ujawniła w wywiadzie. Zaznaczyła, żę sprawę zgłosiła na policję, ale nie odnaleziono autora groźby.
Stanęła twarzą w twarz z hejterem. "Posunął się o kilka mostów za daleko"
Z jednym z hejterów Agnieszka Gozdyra poszła do sądu, gdzie usłyszał wyrok skazujący. Dziennikarka miała okazję stanąć z nim twarzą w twarz.
– Po tym, jak w trakcie pandemii na platformie X odniosłam się do podpalenia punktu szczepień, on napisał, że należy mi ogolić głowę, tak jak robiło się to w czasach AK. (...) Gdy to przeczytałam, uznałam, że kolega chyba posunął się o kilka mostów za daleko. Zrobiłam screeny i zgromadziłam możliwie jak najwięcej informacji na jego temat – opowiadała Plejadzie.
Ostatecznie, pomimo początkowego oporu ze strony prokuratury, udało się doprowadzić do skazania internauty na prace społeczne.
– Co ciekawe, on w sądzie próbował obrócić wszystko w żart i mnie przeprosić. Twierdził, że moglibyśmy pójść na kawę i sobie fajnie pogadać. Trzymał się tego, że jego słowa były krytyką – dodała Gozdyra.
Czytaj też:
Znana dziennikarka nie wytrzymała. "Jesteśmy w Polsce!" Czytaj też:
"Pan nie jest w stanie powiedzieć nic innego". Kłótnia w programie Polsatu
