Zofia Zborowska zamieściła w mediach społecznościowych nagranie, w którym zapowiedziała podjęcie kroków prawnych m.in. przeciwko stacji TVN. Aktorka z poważną miną stwierdziła, że w najnowszym odcinku programu "Taskmaster" ma zostać pokazany fragment, który stawia ją w wyjątkowo niezręcznej sytuacji i bezskutecznie domagała się od stacji jego usunięcia. Dopiero ostatnie słowa jej oświadczenia zdradzają, że jest to żart. Fani aktorki nie kryją rozczarowania w komentarzach.
Zofia Zborowska pozywa TVN, "Taskmastera" i... kuca Wilberta
Polska odsłona brytyjskiego formatu zadebiutowała w TVN pod koniec sierpnia. Uczestnicy programu podejmują się nietypowych, często absurdalnych wyzwań, a ich zmagania ocenia Adam Woronowicz wspólnie z Cezarym Sikorą. W pierwszej edycji występują Zofia Zborowska-Wrona, Wiolka Walaszczyk, Rafał Rutkowski, Kazimierz Mazur i Żabson.
W poniedziałek Zofia Zborowska-Wrona opublikowała nagranie, w którym, zachowując powagę, opowiedziała o konflikcie z twórcami programu. Jak przekazała, próbowała przekonać produkcję oraz stację, by zrezygnowały z pokazania jednego z zadań zaplanowanych na najbliższy odcinek.
"Zdecydowałam się wydać to oświadczenie, ponieważ sytuacja związana z programem "Taskmaster" doszła do punktu, w którym muszę zareagować. Starałam się wpłynąć na produkcję i na stację TVN, aby jeden z tasków, który ma zostać wyemitowany w najbliższym odcinku, nie był pokazany" – powiedziała Zborowska.
"Została w nim zarejestrowana sytuacja, która pokazuje moją osobę w sposób skrajnie kompromitujący. I mimo rozmów i moich próśb, osoby odpowiedzialne uznały, że jest to moment niezwykle śmieszny i warty pokazania widzom. Nie mam więc wyjścia i w związku z emisją taska, który zostanie pokazany dzisiaj o 21.30 w TVN, zdecydowałam się pozwać TVN, samego Taskmastera oraz kuca Wilberta. Dziękuję" – zakończyła aktorka.
Żart aktorki podzielił internautów
Zapowiedź skierowania sprawy przeciwko kucowi Wilbertowi udowodniła, że oświadczenie jest jedynie żartem i formą promocji nowego odcinka programu.
Pod publikacją pojawiło się jednak wiele głosów krytyki. Niektórzy fani aktorki poczuli się oszukani. Zarzucali jej, że wykorzystała poważny ton, by wzbudzić emocje i przyciągnąć uwagę do programu.
"Wiarygodne, nie ma co. A Twoimi prawniczkami Nadziejka i Jaśminka"; "Ten program to totalna klapa, więc jakoś trzeba go wypromować. Szkoda, że w ten sposób"; "Jak to jest ściema i promocja tego odcinka, to bardzo słaba. Granie na emocjach i okłamanie widzów i obserwujących, którzy z jakiegoś powodu są tu z Tobą. Ja uwierzyłam w to oświadczenie ze łzami w oczach, a potem przeczytałam komentarze. Poczułam, że ze mnie zadrwiłaś"; "Oj, ktoś ściemnia"; "Aktorstwo na miarę "Trudnych spraw"" – pisali internauci.
Czytaj też:
Gwiazda TVN w centrum zamieszek. "Raca leciała na mnie" Czytaj też:
Dziennikarce puściły nerwy. Zaczęła krzyczeć na gościa w studiu
