Daniel Martyniuk w ostatnim czasie publicznie zwrócił się do swoich rodziców z przeprosinami. W programie "Mówię wam" przyznał, że żałuje swojego zachowania i tłumaczył, że część sytuacji pamięta jedynie fragmentarycznie. – Oczywiście, że żałuję i to bardzo, że obraziłem rodzinę. Obraziłem pod wpływem alkoholu. (...) Ja praktycznie mało co pamiętam. Cokolwiek by się nie stało, to nie powinienem tak reagować. Naprawdę źle postąpiłem. Jest mi bardzo, bardzo wstyd i za to przepraszam – powiedział.
"Super Express" zapytał Zenona Martyniuka, jak po tych wydarzeniach wygląda jego kontakt z synem.
Zenon Martyniuk ujawnia kulisy relacji z synem
Muzyk nie potwierdził informacji o poważnym konflikcie między nimi.
– Nie byliśmy nigdy pokłóceni, także relacje są takie, jak ojciec z synem. Są różne sprzeczki, tak jak w każdej rodzinie, jak w milionach polskich domów – powiedział muzyk.
Okazuje się, że Martyniuk od dawna myśli o nagraniu utworu razem z Danielem. Ojciec i syn mieli już wcześniej wspólnie muzykować, a wokalista uważa, że ich różne zainteresowania mogłyby stworzyć ciekawy efekt. – Mieliśmy razem nagrywać piosenki. Często sobie siadaliśmy, ja grałem na gitarze, a on na mandolinie, czy tam ukulele – zdradził.
Zenon Martyniuk ma nawet pomysł na charakter takiej współpracy. – Zrobimy petardę, chociaż mamy inne zainteresowania. Ja lubię klimaty lat 60., 70. i 80. Daniel też uwielbia takie klimaty – mówił.
Na razie wspólna piosenka pozostaje jednak odległym planem. Zenon Martyniuk chce mieć pewność, że Daniel będzie w stanie konsekwentnie realizować ustalenia i unikać sytuacji związanych z używkami.
– Z nim się umówisz, a on zaraz za godzinę zmienia decyzję. Nie można w ogóle nic postanowić – wyjaśnił wokalista. Martyniuk otwarcie wskazuje również na alkohol i narkotyki jako problem, który wpływa na zachowanie jego syna. – Wiadomo, jak są narkotyki, alkohol, to troszeczkę w głowie się poprzewraca – powiedział.
Wokalista zwrócił uwagę także na aktywność Daniela w internecie. Jego zdaniem publikowane pod wpływem emocji materiały mogą później prowadzić do kolejnych medialnych kontrowersji. – Jak czegoś się nabierze, czy się napije, to jest dramat. Niepotrzebnie to wszystko wstawia do internetu. Na drugi dzień się opamiętuje, że zrobił źle i to usuwa, ale to jednak wszystko zostaje i później jest afera – tłumaczył Zenon Martyniuk w rozmowie z "Super Expressem".
Czytaj też:
Zarzucili jej duszenie dziecka. Znana aktorka przerywa milczenie Czytaj też:
Celebrytka wściekła na Polaków. "Tylko czekać, aż będzie za co doj**ać"
