Meghan Markle znów znalazła się w centrum zainteresowania zagranicznych mediów. Tym razem chodzi o jej prywatny numer telefonu, który miał trafić do sieci za sprawą wycieku wiadomości z grupy rodzicielskiej. Według doniesień Page Six żona księcia Harry'ego miała po odkryciu incydentu wszcząć alarm związany z bezpieczeństwem.
Prywatny numer Meghan Markle wyciekł do sieci
Meghan Markle i książę Harry mieli niedawno podjąć decyzję o przeprowadzce z USA do Wielkiej Brytanii. Jak ustalił "The Sun", para miała zrobić to na tyle nagle, że nie poinformowała wcześniej szkół, do których uczęszczały ich dzieci. Placówka, do której chodził Archie, miała dowiedzieć się o planach rodziny z mediów.
Według brytyjskich mediów, relacje Sussexów ze szkołami już wcześniej nie należały do najlepszych. Po rozpoczęciu nauki Archiego w jednej z brytyjskich placówek doszło natomiast do sytuacji, która wzbudziła dodatkowe zainteresowanie.
Chodzi o popularne wśród rodziców grupy na komunikatorach internetowych. To właśnie na jednej z takich grup na WhatsAppie miała znaleźć się Meghan Markle. Rodzice dzieci uczęszczających do tej samej szkoły wymieniają tam informacje dotyczące codziennego życia placówki.
Sama obecność żony księcia Harry'ego na grupie nie byłaby niczym nadzwyczajnym. Problem pojawił się wtedy, gdy screeny prywatnej rozmowy zaczęły krążyć w internecie. Na udostępnionych zrzutach widać wiadomości, w których rodzice witają Meghan w grupie. Jedna z mam napisała: "Witaj, Meghan, Archie dołącza jutro". W kolejnej wiadomości pojawiło się krótkie: "Witaj!!".
Meghan miała odpowiedzieć na powitanie w uprzejmy sposób. "Cześć, mamusie! Dziękuję za ciepłe powitanie. Bardzo się cieszę, że jestem częścią tej społeczności" – czytamy w wiadomości przypisywanej żonie księcia Harry'ego.
Meghan Markle wszczęła alarm
Na screenach, które zaczęły krążyć w serwisie X, miał być widoczny również prywatny numer telefonu Meghan Markle. Informacja szybko została podchwycona przez zagraniczne media.
Page Six podał, że gdy Meghan dowiedziała się o wycieku, miała wszcząć alarm związany z bezpieczeństwem. Doniesienia te dotyczą jednak reakcji przypisywanej aktorce przez zagraniczne źródła i nie zostały szczegółowo potwierdzone przez samą Meghan Markle.
Do wycieku miało dojść niedługo po tym, jak Meghan Markle i książę Harry zdecydowali się wypisać siedmioletniego Archiego i pięcioletnią Lilibet ze szkoły. Dzieci miały uczęszczać do placówki zaledwie przez dwa dni. Jak informował m.in. Sky News, powodem decyzji miały być względy bezpieczeństwa. Sama szkoła nie miała stanowić zagrożenia dla dzieci. Problemem miał być natomiast duży ruch na trasie prowadzącej do placówki w godzinach szczytu.
Czytaj też:
Katastrofa helikoptera znanej telewizji. Nie żyją trzy osoby Czytaj też:
Znana stacja straci koncesję? KRRiT podjęła działania
