Justyna Dobrosz-Oracz i Mateusz Morawiecki weszli w ostrą wymianę zdań podczas konferencji prasowej. Dziennikarka TVP zapytała byłego premiera o śledztwo dotyczące nieprawidłowości w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, co wywołało jego zdecydowaną reakcję. Morawiecki zarzucił reporterce formułowanie insynuacji i podważył sposób zadawania pytania.
Morawiecki mówi o "insynuacjach" Dobrosz-Oracz. Spięcie na konferencji prasowej
Dobrosz-Oracz zwróciła się do Mateusza Morawieckiego z pytaniem, czy został wezwany do prokuratury w związku ze śledztwem dotyczącym RARS.
– Nie – odpowiedział zdecydowanie były premier. – Jeszcze nie, tak? – bręła dziennikarka.
– Nic mi o tym nie wiadomo. Może pani coś wie? — stwierdził polityk.
– Nie, ja nic nie wiem, dlatego pytam u źródła. (...) Z raportu NIK wynika nawet, że szerokim strumieniem płynęły pieniądze z RARS-u do ekipy powiązanej, zaprzyjaźnionej z pana ekipą. Czy pan wiedział o tym? O spotkaniach Pawła Sz. w Kancelarii Premiera? – kontynuowała Dobrosz-Oracz.
Po tym pytaniu Mateusz Morawiecki zarzucił dziennikarce TVP tworzenie insynuacji.
– Pani redaktor, ja doceniam zdolność pani do tworzenia insynuacji w każdym pytaniu, ale wszystko to, co pani... – zaczął, jednak jego wypowiedź została przerwana.
– To nie są insynuacje, tylko to są fakty. Paweł Sz. zeznaje, mówią o tym publicznie prokuratorzy, więc pytam pana, bo za każdym razem, jak próbuję pana o coś zapytać, to odsyła mnie pan na konferencję. Przychodzę na konferencję, to też jest źle. No nie, nie odpowiedział pan. Czy pan o tym wiedział? (...) Proste pytanie – pytała.
– Już odpowiadam po raz kolejny – stwierdził Morawiecki. – Nie, bo pan mówi, że to są insynuacje... – kontynuowała batalię dziennikarka TVP.
Czytaj też:
Władze TV Republika murem za dziennikarzem. "Łapy precz"Czytaj też:
"Dziennikarz nie pozwolił dojść do głosu". KRRiT żąda wyjaśnień od TVP
